Pamiętam jak wszyscy na nich narzekali jak grali w Wiśle. Że wyrobnicy, że słabi.
Ale ja wciąż mam w pamięci typową akcję: piłka leci po lini pola karnego, tam przeskakuje nad nią Kulawik/Czerwiec/Bukalski i dopada do niej Marek Zając..i albo piłka leciała za kolumnade, albo mało co rozrywała siatkę
Piękne czasy...
