Uran235 napisał(a):

|
Dziesięć lat temu? Nie było średniaków. Żadna drużyna, nie była w stanie na dłużej utrzymać równej wysokiej dyspozycji. Były jednosezonowe wyskoki i ogólnie rzecz biorąc byli sto lat za murzynami z liderującej trójki. Średniakiem ligowym można u nas nazwać powiedzmy dawną Amicę albo dawny Groclin- mistrza nie zdobyli, ale regularnie łapali się do pucharów. Reszta to była przepaść względem Wisły i Legii. Taka Wisła Płock, łapała się do pucharów nawet regularnie, ale jakości tam nie było, a wyskoków takich jak Pogoń Szczecin czy Odra Wodzisław też było kilka- jednak żaden z tych klubów nie był średniakiem. Podobnie w Holandii nie było średniaków, bo najlepszych piłkarzy gromadziły trzy główne potęgi. Brak było średniaków w kontekście ligowym, a tym bardziej europejskim, bo choć Feyenoord, Ajaks i PSV były wtedy mocne, to były inne, mocniejsze ligi. Dzisiaj pół ligi holenderskiej to mniej lub bardziej dopasione europejskie średniaki (przeważnie mniej). Kiedy czołowa trójka spuściła z tonu jednocześnie do głosu doszły takie ekipy jak Twente, Heerenveen czy AZ Alkmaar. Do głosu wraca czołowa trójka i okazuje się, że te mocarstwowe plany legły w gruzach. Ajaks, PSV i Feyenoord w Europie nadal niewiele znaczą, ale i tak przyćmiewają "dokonania" z ostatnich lat jakich dopuściły się średniaki. Ten niewielki wzrost w siłę rzekomych średniaków sprawił, że klubowa piłka holenderska była najsłabsza za mojego życia. Teraz sytuacja wraca do normy i na tych "średniaków" znowu nikt nie będzie zwracał uwagi.
|
Uran - mam nieco inne spojrzenie na ligę holenderską tamtego okresu. Była wtedy czołowa trójka, cała masa średniaków i maleńka grupa outsiderów. Sytuacja na przestrzeni ostatnich kilku lat o tyle się zmieniła, że "trójka" przeżywałą kryzys, dwa kluby mocno ruszyły do przodu (Twente, Alkmaar). Reszta została po staremu. I w dalszym ciągu jest tam masa średniaków. Liga holenderska teraz i wtedy w tym średnim wydaniu jest na bardzo zbliżonym poziomie. Cała dyskusja zawiązała się od postu Oldpary, który jak odczytałem tak: parę lat temu zawodnik Rody przychodząc do nas pewnie usiadł by na ławie (plac należałby do Szymka). Teraz taki zawodnik Rody grał będzie na pewno - jednak dlatego, że nie mamy nawet pół zawodnika takiego jak Szymek. Jednak czy Szymek robił w Europie róznicę? Nie sądzę. Dlatego radziłbym ostrożnie podchodzić do takiego transferu - to będzie pewnie dla nas wzmocnienie, jednak niektórzy upatrują w takim zawodniku gwiazdy. Może i nią będzie, prędzej jednak spodziewałbym się gracza, który w lidze będzie błyszczał, a w Europie zgaśnie jak Szymek. I tylko o trzeźwą ocenę transferu mi chodzi. No chyba, że już nie myślimy w ogóle o Europie (co w sumie byłoby wskazane...).
Uran235 napisał(a):

|
Ale napisałeś, że Guła mógł grać tak jak Szymek, gdyby wykorzystał swój potencjał. Guła nie miał potencjału na ten poziom. Błysnął mając koło 25 lat. W tym wieku Szymek był już gwiazdą ligi z kilkoma dobrymi sezonami na koncie. Wisła z Widzewa kupowała prawdziwą gwiazdę z perspektywami na rozwój a nie bohatera kilku kopnięć. Guła miał potencjał żeby być zmiennikem w reprezentacji, reprezentacja była słaba, więc niewykorzystując w pełni swego potencjału osiągnął mniej więcej właśnie tyle. Szymek bez gdybania faktycznie był gwiazdą kiedy grał i kluczową postacią dla reprezentacji (kiedy zdrowie pozwalało) i to reprezentacji lepszej naszpikowanej lepszymi graczami, grającymi w lepszych klubach, będącymi w wyższej formie. Jest różnica pomiędzy potencjałem Garguły i osiągnięciami Szymkowiaka.
|
To już indywidualna ocena potencjału zawodnika. Ja uważam, że potencjał Łukasza pozwalał mu grać na poziomie Szymka (i wg mnie czasami o taki poziom się ocierał). Potencjał Szymka jednak był znacznie większy - szkoda, że go nie wykorzystał. Ty uważasz, że Garguła nawet potencjałem nie dorównywał realnej grze Szymka - Twoje prawo.
