serek.c2 napisał(a):

|
Uran - wyjaśnij mi proszę w takim razie - skoro NEC to nie średniak - jakiż to klub w Holandii spełania kryteria "średniactwa"? Bo doprawdy czytając Twój post odnosi się wrażenie, że w Holandii średniacy nie istnieją... Najlepiej gdybyś trzasnął z trzema nazwami klubów, które uważasz za holenderskie średniaki.
|
Dziesięć lat temu? Nie było średniaków. Żadna drużyna, nie była w stanie na dłużej utrzymać równej wysokiej dyspozycji. Były jednosezonowe wyskoki i ogólnie rzecz biorąc byli sto lat za murzynami z liderującej trójki. Średniakiem ligowym można u nas nazwać powiedzmy dawną Amicę albo dawny Groclin- mistrza nie zdobyli, ale regularnie łapali się do pucharów. Reszta to była przepaść względem Wisły i Legii. Taka Wisła Płock, łapała się do pucharów nawet regularnie, ale jakości tam nie było, a wyskoków takich jak Pogoń Szczecin czy Odra Wodzisław też było kilka- jednak żaden z tych klubów nie był średniakiem. Podobnie w Holandii nie było średniaków, bo najlepszych piłkarzy gromadziły trzy główne potęgi. Brak było średniaków w kontekście ligowym, a tym bardziej europejskim, bo choć Feyenoord, Ajaks i PSV były wtedy mocne, to były inne, mocniejsze ligi. Dzisiaj pół ligi holenderskiej to mniej lub bardziej dopasione europejskie średniaki (przeważnie mniej). Kiedy czołowa trójka spuściła z tonu jednocześnie do głosu doszły takie ekipy jak Twente, Heerenveen czy AZ Alkmaar. Do głosu wraca czołowa trójka i okazuje się, że te mocarstwowe plany legły w gruzach. Ajaks, PSV i Feyenoord w Europie nadal niewiele znaczą, ale i tak przyćmiewają "dokonania" z ostatnich lat jakich dopuściły się średniaki. Ten niewielki wzrost w siłę rzekomych średniaków sprawił, że klubowa piłka holenderska była najsłabsza za mojego życia. Teraz sytuacja wraca do normy i na tych "średniaków" znowu nikt nie będzie zwracał uwagi.
serek.c2 napisał(a):

|
Co do Garguły, to chyba troszkę nie doczytałeś mojego posta. Ja nigdy w życiu nie twierdziłem, że z Garguły w Wiśle będziemy mieli pociechę. Podobnie jak Ty i Marszałek w momencie gdy Łukasz przychodził do Wisły uważałem, że klub robi błąd (chodzi o kontuzje przede wszystkim). Łukasz swoimi występami w Bełchatowie wielokrotnie zbliżał się do poziomu Szymka, jednak nigdy nie twierdziłem, że mu dorównywał. Nie mówiąc już o ocenie potencjału obu tych zawodników...
|
Ale napisałeś, że Guła mógł grać tak jak Szymek, gdyby wykorzystał swój potencjał. Guła nie miał potencjału na ten poziom. Błysnął mając koło 25 lat. W tym wieku Szymek był już gwiazdą ligi z kilkoma dobrymi sezonami na koncie. Wisła z Widzewa kupowała prawdziwą gwiazdę z perspektywami na rozwój a nie bohatera kilku kopnięć. Guła miał potencjał żeby być zmiennikem w reprezentacji, reprezentacja była słaba, więc niewykorzystując w pełni swego potencjału osiągnął mniej więcej właśnie tyle. Szymek bez gdybania faktycznie był gwiazdą kiedy grał i kluczową postacią dla reprezentacji (kiedy zdrowie pozwalało) i to reprezentacji lepszej naszpikowanej lepszymi graczami, grającymi w lepszych klubach, będącymi w wyższej formie. Jest różnica pomiędzy potencjałem Garguły i osiągnięciami Szymkowiaka.