Dlatego ja nie stawiam ich na równi - Szymkowiak to gość, który mógł grać na naprawdę dobrym europejskim poziomie. Czy grał? Może tylko chwilami... Garguła natomiast potencjał miał taki, by grać na poziomie porównywalnym do tego, co grał Szymkowiak. Wg mnie czasami do tego poziomu się zbliżał... Kiedy jednak porównamy potencjały obu tych zawodników, to rzeczywiście - w zasadzie nie ma co porównywać.
Zamotałem?
