Wypowiedź RB nie powinna dziwić. Taki jest świat polskiego piłkarza, taki jest świat piłkarza Wisły, zwłaszcza w ciągu ostatnich kilku lat. Dwugodzinne treningi, wczasy zwane obozami kondycyjnymi w pięciogwaizdkowych hotelach w Hiszpanii itd. Od Levadii aż do przyjścia Basałaja w klubie praktycznie nie było Zarządu. No i ci kibice "nic się nie stało". On nie zna innego świata i stąd ta wypowiedź.
Dopóki mieliśmy kilku ponadprzeciętnych piłkarzy takich jak Głowacki, Marcelo, Sobolewski, czy w pamiętnej rundzie Kosowski i Zieńczuk to tacy piłkarze jak Rafał czy Paweł Brożek grzali się w tym cieple, a nawet uchodzili za gwiazdy. Gdy przyszło im samemu pociagnąć wózek to mamy to co mamy.
Deja Vu. Pamiętam, jak piłkarze w okresie Petrescu w każdym wywiadzie bredzili o "łapaniu świezosci". Polscy piłkarze nie są entuzjastami "hard work" a potem jadą na zachód albo wschód i :
"nie mogłem wyjść po schodach po treningu" - to Kosowski,
"o mało nie utopiłem się w basenie po treningu" - to Gorawski.

itd. itd.
Nie spotkałem się z wypowiedzią polskiego zawodnika, który wylądowawszy w klubie zagranicznym stwierdziłby, że treningi sa lżejsze i na odwrót. Wypowiedzi Paljića są symptomatyczne.
A potem Levadia, Karabach i inne ustrojstwa.
Co do Rafała, braki techniczne, które miał od zawsze nadrabiał ambicją i szybkością. Piłka odskakiwała mu na pięć metrów zawsze, tylko kiedyś był szybszy i doganiał piłkę zanim reszta patałachów z innych drużyn to zrobiła. Teraz nie ma tej szybkości przez co jest piłkarzem (póki co) na poziomie znacznie odstającym nawet od średniej ekstraklasowej.
PS. I przestańmy sami tworzyć mity o jakiś bieganiach po górach w czasie tego obozu. Po górach to biegał Wagner z siatkarzami. I były zresztą tego efekty. Nasze chłopaki wyjechały kolejką na Kasprowy Wierch i wyszły na najbliższą kupe kamieni zwaną Beskid. Standardowy program realizowany zarówno przez wycieczki Stowarzyszenia Dziewcząt jak i Kółka Emerytów i Rencistów. Ta wycieczka miała zadanie integracyjne, tyle.