wolfy napisał(a):

Przykład pierwszy z brzegu - sędzia uznaje prawidłową bramkę Soboty. Nas nie skrzywdził, nie było czego nie uznać.
Czy Pajlić jest pomocnikiem wyróżniającym się w lidze, czy w Wiśle? Czy Bunoza zmieściłby się na ławce w Koronie albo Jagiellonii? Czy Jovanović broniłby w którymkolwiek z klubów pierwszej piątki?
Jesteśmy na szóstym miejscu, ale mamy dość blisko sąsiadów. Wystarczy spojrzeć na tabelę żeby wiedzieć, jak bardzo możemy się obsunąć już w następnej kolejce.
|
Ale ja nie twierdzę, że należy patrzeć optymistycznie w przyszłość, bo do tego jest daleko i doskonale zdaję sobie sprawę jak możemy się obsunąć. Tylko tak patrzę na naszą ligę, patrzę jak partaczy Legia, jak partaczy Amica, Polonia Wawa, jak słabe jest Zagłębie, jak słabe są Ruch i Cracovia, jak nierówną formę mają bieniaminki. Na tym tle my tym bardzo słabym składem w żałosnej formie realnie jesteśmy w stanie utrzymać się w górnej połowie tabeli na koniec rundy. Co jest "czymś w rodzaju sukcesu", bo nasz styl wydawałoby się, że skazuje nas na walkę o utrzymanie. Oczywiście, nie należy się tym zachłystywać, bo więcej w tym słabości naszych rywali niż zasług naszych graczy. Ale z drugiej strony trzeba spojrzeć obiektywnie. Nawet pomimo koszmarnych transferów i fatalnej formy, ta drużyna i tak ma wyższą jakość niż dajmy na to taka Cracovia.
Ponadto u nas mimo wszystko jest szansa na progres formy zawodników. Ta obrona oprócz tego, że ma marne umiejętności, jest też zupełnie niezgrana, a z tym będzie lepiej z każdym treningiem. Atak jest słaby przede wszystkim ze względu na fatalną dyspozycję fizyczną (mówię tutaj o realiach ligowych- tacy kopacze jak Żuraw czy Brożek jak tylko mają parę w nogach to nawet bez formy będą w stanie coś wciskać) i ta też choć trochę się poprawi. Obecnie stać nas na 10-20 minut zrywu, w którym musimy strzelić bramkę a najlepej dwie. Potencjał mamy wciąż taki, że praktycznie każdego rywala ligowego przez ten okres jesteśmy w stanie przyprzeć do ściany. Żeby strzelić bramkę w innym okresie, musimy mieć kontrę i liczyć na fatalną organizację gry przeciwnika, bo nawet do kontry jesteśmy zbyt wolni. Ale jeżeli uda się wydłużyc okres dominacji do 20-30minut, to jesteśmy w stanie strzelić tą bramkę i realnie zacząć wygrywać w tej marnej lidze i to całkiem regularnie.
To jest oczywiście szansa, a nie pewność, bo nikt nie zagwarantuje, że da się naprawić spartolone okresy przygotowawcze (osobiście uważam, że to coś, co było psute przez dłuższy czas, a nie nagle, my z każdym sezonem Skorży mieliśmy coraz mniej sił, a wszystko poprawił jeszcze Kasperczak, choć może wina leży po stronie zawodników- tylko jaki w tym interes miałby np. Kirm?). Ponadto nawet poprawa formy fizycznej nie zagwarantuje nam nawet miejsca na podium na koniec rundy. Ale mamy wtedy dużą szansę na pierwszą szóstkę.
Co do nazwisk to ogólnie rozumiem Twoje przesłanie i je podzielam , ale czepiając się szczegółów...

W Jadze jest Skerla, Łokietek, i Kijanskas, ale ten ostatni zdaję się, że im się ostatnio popsuł, z pola przesunąć można chyba Kascelana tylko a i to nie bardzo. W Koronie jest Hernani, Stano i chyba Markiewicz, a i to trochę naciągane. Jagiellonia i Korona mają dobre pary stoperów, ale na ławce tak naprawdę brak zmienników. Musieliby kogoś awaryjnie z boków albo z defensywnego pomocnika przesuwać i wcale nie jest powiedziane, że z lepszym skutkiem niż Bunoza, bo nie za bardzo jest kogo przesuwać. Przy czym zgadzam się, że Bunoza jes słaby, w ostatnim meczu był gorszy od Kowalskiego. Parapiłkarstwo na wyższy poziom wznoszą tylko defensorzy Cracovii i nadzieja białych- Czikosz.
Jovanović popatrzmy... Jaga na pewno nie, Korona raczej nie, GKS raczej nie, Lechia też chyba nie... Ale Polonia Wawa, Przyrowski- Gliwa. Starcie tytanów jak Cabaj-Merda w Cracovii. Jovanić wcale nie byłby bez szans, tym bardziej, że tak do końca nie wiadomo na co chłopa stać. Jest słabiutki przy dośrodkowaniach i trochę cabajowaty, ale na linii się kilka razy świetnie pokazał, to samo w sam na sam. Nie można bramkarza po 4 meczach oceniać (to NIE oznacza, że zakładam, że powiedzmy po 15 meczach moja ocena byłaby wyższa).
Co do Paljicia to powiem tak. Gra na nie swojej pozycji i trudno go przez to oceniać. Jak (o ile) zacznie grać na swojej pozycji, to będzie można go porównywać z innymi skrzydłowymi ligi. No bo przepraszam, ale jestem bardzo ciekaw jakby taki Peszko, Rybus, Radović, Manu, Grosicki albo Małecki się na boku obrony zaprezentowali. Paljić grywał w ataku, albo skrajnie ofensywnego skrzydłowego, także już porównania do Wilka czy Kikuta nie mają takiego sensu. A tak w ogóle, to po tych kilku meczach widzę, czemu koleś wiecznie wchodził z ławki. On grał w klubach walczących o awans, a więc grających atak pozycyjny. Chłop się do niego raczej nie nadaje. On się będzie dobrze czuł w kontrze, bo widać, że bazuje na szybkości
i potrzebuje mieć miejsce. To nie jest Kuba, który przedrybluje pięciu rywali na krótką nogę, prawie nie ruszając się z miejsca. Co prawda i tak lepiej radzi sobie z dryblingiem niż taki Zieńczuk czy Łobo, ale tamci mieli dobre dośrodkowania (Łobo z jednego miejsca na boisku, ale miał) Jak Paljić strzela i dośrodkowuje trudno narazie powiedzieć. Jedno czym mi Niemcoserb imponuje- wślizgi. Tak czysto wślizgiem nie wchodzi nawet żaden polski obrońca. Złożenie się, timing, zawsze na piłkę a nie nogi rywala, noga sunie po ziemi- jednym słowem prawidłowy wślizg- zapachniało zachodem
