Moim zdaniem nie ma co się doktoryzować na temat Maaskanta i drużyny tylko poczekać trzeba. Choć cierpliwość nie jest w naszej piłce (tak u kibiców jak u prezesów) cechą częstą to trzeba docenić fakt, że Wisełka składa się teraz w większości z nowych zawodników, jest nowy trener, wieża Babel.
Zakładając, że trener nie jest czarodziejem, niektórych rzeczy przeskoczyć się nie da - jak z np. Małym nie ma po jakiemu gadać to dogadać mu się trudno.
Lekcje polskiego fajna sprawa ale zawodnicy i tak muszą stworzyć na boisku własny język, znacznie szybciej niż po polsku coś sensownego powiedzą, a do tego chwilkę czasu trzeba - to się chyba "zgranie" nazywa

Z bólem zębów patrzę na ich marną grę i mam nadzieję, że Maaskanta nikt wywalał nie będzie zanim nie sprawdzimy czy on umie ten misz-masz poukładać.
Za dwa tygodnie coś powinno być już widać bo ma chłop trochę spokojnego czasu na treningi i kontakt z zespołem.