Wyświetl pojedynczy post
ziz99
Senior Member
 
Od: 10.2008

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1780
Stary 03.10.2010, 22:42
W całej tej miernocie martwi mnie to, że nic do przodu. Jak po pierwszych dwóch meczach Maaskanta coś drgnęło to ostatnio znowu bezład. Holender widzi mankamenty, nazywa je po imieniu (polscy trenerzy po porażkach mówią, że sędzia, że murawa, że pogoda, że grali puchary w tygodniu itp.), ale wyraźnie ma jakiś opór w drużynie (już bunt?).

Teraz wszycy huczą, że obrona zawala. Prawda, ale przy zdominowaniu placu gry, obrona jak i bramkarz nie odgrywają takiej roli. Nie ma płynnej "klepanej" gry do przodu, choć Maaskant co raz podkreśla, że zmierza właśnie do takiego stylu. Żeby być ciągle (prawie - zależy od pozycji i sytuacji) pod grą w trakcie meczu, nie trzeba być gwiazdą Barcy! Wiadomo, że im lepsi wykonawcy, tym lepszy efekt, ale pewne schematy poruszania się po placu gry można dość szybko wypracować. W ten sposób można całkiem przeciętną drużynę znacznie "podkręcić".

Niektórzy na forum uważają, że tylko nazwiska za min 3 mln EUR są w stanie uzdrowić naszą grę. Czasowo pewnie tak, ale wyobraźcie sobie, że ścigamy kilka gwiazd z zachodu, a na ławce trenerskiej mamy "polskiego fachowca". Po ok roku "gwiazdy" zbliżają się do poziomu ligi (czyt żenady) i znowu narzekanie, że trzeba nowych kupić... Przykłady: Edson, Kirm, Kriwec, a za niedługo pewnie i wyróżniający się jeszcze Rudnews.

Reasumując, nie wszystko jeszcze stracone, bo liga jest żenująco słaba. Jednak żeby coś odrabiać, musi się powoli zmieniać styl (jakość)! Lech ma więcej szczęścia niż rozumu w LE, Ległą kończy Skorża, reszta z czuba gra b. przeciętnie. Nawet Jaga na Arce miała długimi momentami problemy z wyjściem z połowy - i to ma być mistrz? W tak słabej lidze można jeszcze spokojnie odrobić straty, ale nie z taką grą jak teraz.
Odpowiedz cytując