Przykro mi, ale nie do końca się zgadzam z poglądem Żurawskiego. Gdyby nie Ci zagraniczni piłkarze, to prawdopodobnie w pucharach, ogrywałyby nas kluby z San Marino. Naprawdę zapuściliśmy naszych piłkarzy do stopnia takiego, że byle jaki dosłownie zagraniczniak, jest dwa razy lepszy, jeśli rzetelnie go ocenimy. Owszem, że trafiają pomyłki i słabsi od naszych, ale oni nie zagrzewają u nas miejsca, nawet jeśli są tańsi. Zapytam, kogo Wisła ma kupić do ataku, pomocy i obrony z Polaków, aby liczyć się w pucharach

A kogo potem mają kupić inne nasze czołowe kluby i nie tylko, aby także liczyć się w pucharach a nawet i lidze

W te kilka lat, raptem odszedł
Kuba czy Lewandowski oraz paru innych grzejacych ławy zagranicą i kogo topowe kluby w Polsce miały do wyboru, nie mówiąc tu : do podziału piłkarzy polskich między siebie

Nie przesadzajmy więc i nie czyńmy ze słusznej tezy Żurawskiego, realnych możliwości w Polsce na dziś. Dopóki mentalność i umiejętości naszych piłkarzy nie wzrosną ponad obecne rankingi klubowe i narodowe, dopóty słuszna teza Żurawskiego, będzie tezą życzeniową, niewykonalną na dziś dla większości klubów, pragnących rozwoju ( poza wyjątkami slabiaków zagranicznych ). Najpierw musimy zacząć produkować piłkarzy profesjonalnych i lepszych od innych, aby spełnić ten słuszny postulat Żurawia. Niestety prawda jest bardziej przykra dla polskich piłkarzy, niż im się to wydaje. I najgorsze jest to, ze nie mamy kadry szkoleniowej w Polsce, zdolnej w najbliższym czasie tą sytuację poprawić, mimo infrastruktury boiskowej, która dopiero co zaczyna być na poziomie europejskim. Obawiam się, że jeszcze kilka pokoleń piłkarskich ucierpi na skostniałym od lat systemie szkoleniowym w Polsce.