|
Żurawski gra straszną "kichę" - 2-3 dobre podania na cały mecz u ofensywnego pomocnika, jakim teraz jest, to koszmarny wynik. W dodatku nie utrzymuje się przy piłce, nie wymusza fauli, nie gra w destrukcji, nie szuka wolnego pola, nie gra bez piłki - w normalnym klubie z taką postawą nie powąchałby nawet ławki rezerwowych.
Do zimy z obecną grą Wisły może być nie tylko po mistrzostwie, ale i po pucharach. Najgorsze jest, że nie ma na kim opierać nadziei na uzdrowienie ofensywy i defensywy. Żuraw - już omówiony, Brożek - od dawna nic nie zapewnia, Małecki - wiadomo, to ciągle nie to, Burkhari - tak, ale w innej dyspozycji motorycznej (czyli najwcześniej wiosną da lepszą jakość), Sobol - wiadomo, Kirm, Łobo - też. Garguła za cholerę nie chce zdrowieć, Jirsak - wiadomo, Boguski - nigdy nie był robiącym różnicę zbawcą, jedynie Rios może szybko dać jakąś poprawę, ale jeden zawodnik nie uratuje zespołu.
Nasza polityka kadrowa i "ofensywa transferowa" w tym roku "miażdży" jeszcze bardziej niż zwykle. Basałaj nie zostawił już nic.
Ostatnio edytowane przez Markus : 02.10.2010 o godz. 20:37.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze"
|