Zerkalem chwile na ten kongres Palikota. Slodkie...
Najpierw Palikot "na kulture 1% zamiast na wojsko 2% budzety, do cholery!"
Potem Środa, przyszla poprzec Palikota choc dopiero dzisiaj pierwszy raz uslyszala jego postulaty

Pozniej tradycyjny podjazd pod Kaczynskiego ze strony Gretkowskiej odkreconej i jakiegos typa co wyszedl na taras i wroci zaraz.
A ogolne wrazenie - jakas grupka opozycjonistow niezadowolona z rzadu wyskakuje ze swoimi postulatami. Tylko chwileczke... przeciez tam byli przedstawiciele partii rzadzacej. Zatem wniosek taki ze "przyjdziemy pogadac, rzucimy sloganik, mzoe sie nikt ne skapnie ze od 3 lat rzadzimy i moglibysmy to zrobic gdyby nam naprawde zalezalo"
PS- Czesc z tych postulatow (300 poslow, likwidacja senatu, ograniczenie finansowania partii z budzetu) jakby juz gdzies slyszalem.... Czy ktos mysli ze polskie spoleczenstwo naprawde jest tak glupie ze bedzie po raz kolejny glosowac za tymi samymi haslami wyborczymi?