|
O Żurawskim napisano już aż nadto. Kompletnie bez formy, powinien iść na ławkę - to jasne. Ja chciałbym się skupić na innych dwóch weteranach - Sobolewskim i Cleberze.
Sobolewski od początku sezonu gra beznadziejnie. Beznadziejnie grał z Karabachem, później w lidze w sześciu meczach przeszedł obok gry, nawet nie walczył, nie było agresji, zaangażowania, był po prostu kompletnie niewidoczny. Myślę sobie, że z Bełchatowem siądzie na ławce, ale oczywiście nie, nietykalny Sobolewski w pierwszym składzie. I znowu kolejny zupełnie bezbarwny mecz. Ile jeszcze można? Czy Maaskant nie widzi, że ten zawodnik to cień piłkarza sprzed chociażby dwóch lat? Zawodnik wypalony, bez umiejętności, chęci i charyzmy żeby pociągnąć Wisłę w trudnych momentach? Czy Sobolewski to jakiś ulubieniec, pupilek Maaskanta, że, podobnie jak Żurawski, niezależnie od formy i okoliczności ma miejsce w pierwszym składzie? Jak beznadziejnie musi zagrać Sobolewski, żeby rozpocząć mecz na ławce rezerwowych. Naprawdę miejsce w pierwszym składzie nie powinno byc przyznawane za zasługi, tylko za aktualną formę, a ta obecna jest w jego przypadku tragiczna, nie wnosi absolutnie nic do zespołu.
Kolejny problem to Cleber. W trzech meczach pod rząd po jego błędach tracimy bramki, a on dalej gra w podstawowym składzie, kosztem Bunozy, który z meczu na mecz prezentował się coraz pewniej. Nie potrafię tego zrozumieć. Cleber popełnia z Koroną błędy, Bunoza gra naprawdę pewnie, a nagle widzę Clebera w "11", nie Gordana. Cleber naprawdę popełnia już szkolne błędy, nie potrafi wyprowadzić piłki z własnej połowy, stał się, sorry za wyrażenie, piłkowypier**laczem, nic więcej. Dodatkowo prawie spowodował karnego dla Bełchatowa. Dlaczego grał ? Bo zna hiszpański i portugalski i pomaga się trenerowi porozumiewać z drużyną? Wyczuwam tu podobny układ jak u Żurawskiego, który gra chyba tylko dlatego, że umie porozumiewać się po angielsku. Innego wytłumaczenia gry tych panów w pierwszym składzie nie znajduje. Całe szczęście, że Cleber dostał czwartą żółtą kartkę, może Maaskant przejrzy na oczy i spostrzeże, że Bunoza to obok Paljicia nasz najlepszy obrońca. Już Chavez pokazał się z lepszej strony, chociaż oczywiście żadnym wirtuozem gry obronnej (ani tym bardziej demonem szybkości i wybitnym technikiem) nie jest.
Jednym słowem panowie Sobolewski, Żurawski i Cleber powinni sobie odpocząć dobre kilka meczy na ławce rezerwowych lub nawet na trybunach. Nie prezentują obecnie poziomu, który pozwalał by im grać w Wiśle. I mam szczere obawy czy jeszcze kiedykolwiek będą prezentować. Dość układów, powinien grać ten kto jest w najlepszej formie, a nie ten którego trener najbardziej lubi.
PS Patrząc na grę Erika Cikosa zatęskniłem za Vlastimilem Vidliczką.
Some people think football is a matter of life and death. I assure you, it s much more serious than that. Bill Shankly
Listen fucking stars - you're breaking our hearts!!
|