Zgadzam się w 100%. Byłem ostatnio w Chorwacji i jechałem drogę powrotną (było dwóch kierowców).
Przejazd przez
Węgry to istna bajka. Świetne autostrady, drogom krajowym nic zarzucić nie można. Nie chodzi tu nawet o asfalt. Widać chęć pomocy kierowcom - dobrze rozwiązane skrzyżowania. I przede wszystkim wykorzystanie do maksimum drogi. Chodzi mi o usuwanie zbędnych rowów, chodników. Z tym Budapesztem to trochę przesadziłeś, bo jadąc od południa, stałem z 10 minut przed Dworcem, ale potem rzeczywiście bezproblemowo. To i tak szybciej niż wjazd do Krakowa od strony Warszawy.
Z
Chorwacją miałem styczność li tylko z autostradami. W górach sporo tuneli, a co za tym idzie ograniczenie do 100 km/h, a przy sporym wietrze ograniczenie na mostach i wiaduktach do 80 km/h. Ogólnie jednak w porównaniu do polskich dróg niebo a ziemia. Poza autostradami drogi niezłe, ale to zasługa łagodnych zim.
Co do
Słowacji uczucia mam podobne. Winietka była mi potrzebna na odcinku Zvolen - Banska, czyli całkiem krótkim, a droga jakaś wybitna nie jest. Co nie zmienia faktu, że jeżeli ktoś jedzie np. na Wiedeń i wraca, to i tak wychodzi taniej niż A4. Podoba mi się, że w górach mają łagodne skręty na głównych drogach. Rzadko zdarzają się bardzo ostre. Gdy wjechałem do Polski przywitały mnie zakręty 90 stopniowe i przede wszystkim pikanie nawigacji ostrzegające mnie przed radarem w każdym terenie zabudowanym.