|
Tak czytam i czytam...i żygac mi się chce.Tematem jest "Robert Maaskant trenerem Wisły" a co poniektórzy dali ponieśc się fantazji i roztaczają fatalistyczne wizje dotyczące przyszłości Wisły w kontekscie "byc albo nie byc" na koniec sezonu.
Mojego posta kieruję zwłaszcza w kierunku zwolenników serialu "Czarne chmury",a więc do Panów,-wolfiego,Markusa i innych o poglądach skrajnie kasandrycznych.
Tak się zastanawiam.Jak idziecie na mecz to już na wstępie macie muchy w nosie?Jesteście wiecznie niezadowoleni?W życiu Wam cos nie wyszło?Kobiety Was nie lubią?...Nie rozumiem takiego podejścia.Ja wiem że życiowy pesymizm i wieczne niezadowolenie to prawie nasza cecha narodowa,ale bez jaj.Z Waszych postów wynika że to więcej niż pewne że tu nic sie nie uda.Ten zły,ten słaby,ten się nie nadaje...
Był taki jeden.Maruda na niego mówili.Wiadomo w jakiej bajce.Szczerze mówiąc to zaczynam wątpic w to czy Wy w ogóle tej naszej Wisełce kibicujecie!
Bo jeśli tak to po cholere takie fatalistyczne wizje?A jeśli nie-to po cholere psujecie tu klimat?
Trzeba się cieszyc z tego co jest.W obliczu tego co było na starcie ligi,uważam że jest kolosalny progres,dodam,wszystko idzie we własciwym kierunku.
Ja tam wolę widziec szklankę do połowy pełną,w przeciwienstwie do tych którzy widzą ją od połowy pustą.
Jutro jedziemy z Bełchatowem i koniec kropka.
Na koniec dodam że wynikami obronią się chłopaki zamykając tym samym twarze niektóry malkontentom.W o głeboko wierzę.
A tak na marginesie wolfy...ile ty masz lat?Nie wierze żeby zapewne młody człowiek miał w sobie tyle pesymizmu.
Pozdrawiam
|