1q2 napisał(a):

Dla mnie ta wiadomość to porażka(na razie jedyna)Maaskanta.
Wszyscy którzy nie potrafią się dogadać(niezależnie czy Polacy czy 'reszta świata') powinni się uczyć angielskiego.
Po pierwsze z powodów czysto praktycznych - angielski jest jednym z prostszych a polski z najtrudniejszych języków na świecie.
|
Moim zdaniem to jednak słuszna decyzja Maaskanta. W każdym kraju to piłkarze przyjezdni uczą się miejscowego języka, a nie języka Shakespeare'a. Nie słyszałem, żeby Dudka czy Jeleń uczyli się angielskiego we Francji, albo Błaszczykowski w Niemczech. Nawet nasz nowy obrońca dzięki pobytowi w Rosji włada ponoć tamtejszym językiem - więc musiał się go uczyć na miejscu.
Najbardziej praktycznym rozwiązaniem jest dopasowanie do większości kadry. Gdyby policzyć znajomość języków wśród piłkarzy to zapewne polski byłby najpopularniejszy bo większość kopaczy jest w stanie tylko w nim się porozumieć.
Słowiańskim obcokrajowcom nie koniecznie musi być trudniej nauczyć się polskiego niż angielskiego (tym, którzy go jeszcze nie znają). Reszta też sobie poradzi bo żyjąc zagranicą szybciej "łapie się" miejscowy język niż tylko ucząc na kursach. Co więcej, wydaje mi się, że obcokrajowcy szybciej opanują polski na jakimś tam średnim poziomie niż Polacy angielski, bo piłkarze to nie są jednak mózgowcy, przez całe życie wymaga się od nich wysiłku fizycznego, a nie umysłowego.
Kolejną sprawa jest możliwe zarzewie konfliktu. Gdyby Polacy dowiedzieli się, że mają się niejako dopasować do "przyjezdnych" (bo chyba większość z nich mówi po angielsku) to moglibyśmy mieć konflikt na miarę tego, który jest teraz w Legii. Warto przypomnieć wypowiedź Brożka po niedawnym przegranym meczu z Jagą:
http://ekstraklasa.tv/ekstraklasa/1,..._tlumacza.html