wolfy napisał(a):

No właśnie to nie jest żaden materiał, tylko śmietnik. Jeżeli Maaskant nie dostanie porządnych wzmocnień, to nie ma sensu liczyć na cokolwiek - nawet najlepszy trener nie sprawi, że Boguski przestanie potykać się o własne nogi, Sobol, Cleber i Żurawski odmłodnieją o przynajmniej dwa lata a Łobodziński... OK, w przypadku tego ostatniego nie wiem nawet od czego zacząć.
Boję się właśnie takich gości jak Ty, którzy oczekują od trenera nie wiadomo czego. Cuda może są, ale nie zdarzają się często - a wcześniej czy później Legia i Amika się ogarną. Jeżeli wówczas wciąż będziemy czekać na "przebudzenie" Łobodzińskiego, Kirma, Bunozy, Cikosa i kogo tam jeszcze, to nie wróżę nam sukcesów...
|
Strasznie emocjonalna się ta dyskusja robi... Wolę jednak dyskusję na argumenty, a nie na lęki...
Jeszcze raz napiszę - mamy to, co mamy (w sensie kadrowym) i - mimo wszystko - ja widzę szansę zrobienia z tego drużyny. Jako, że to jest wątek o Maaskancie, wydaje mi się bez sensu dyskutować o wartości kadry Wisły.
Nie czekam na cudowne przebudzenia. Uważam, że Cikos i Bunoza to dopiero materiał na dobrych obrońców i nie powinni być kupowani jako "wzmocnienia". Widzę, jakim marnotrawstwem jest trzymanie Łobodzińskiego i obawiam się, że ani Kirm ani Jirsak nie zrobią już furory u nas (choć mała nadzieja wciąż się tli bo pachnie mi to w obu przypadkach problemami z psyche)
Ale ciekawi mnie właśnie, jak w takich trudnych kadrowo warunkach poradzi sobie Maaskant. Niewielkie powody do optymizmu już znajduję - Brożkowi znów się chce, Mały dostał po uszach, Wilk dostaje szanse, na które zasługuje. Czy Bunoza i przede wszyskim Cikos przerobią w przyspieszonym trybie "podstawówkę dla obrońców" mając Maaskanta za nauczyciela ? Czy pewność siebie i głód piłki odzyska Żuraw ? Czy Wilk zrobi postępy na miarę Euro 2012 ? To według mnie ciekawe tematy.
A nadzieję trzeba po prostu mieć ...