wolfy napisał(a):

|
Po pierwsze - musiałby do tych sytuacji dojść, co przy jego dynamice oldboya jest awykonalne. Po drugie - no właśnie, brak realnej oceny sytuacji z Twojej strony. To już nie ten sam Żurawski, tylko jego cień. Niestety...
|
Po pierwsze przy dwóch ostatnich ligowych bramkach Brożka nie była potrzebna żadna dynamika, tylko właściwe ustawienie się i dobre wykończenie, a to można zrobić nawet nie mając dynamiki. Po drugie Frankowski jest dwa lata starszy od Żurawskiego, a jakoś dynamikę na dobrym ligowym poziomie ma, więc to nie kwestia wieku. Po trzecie zaś Żurawski po prostu nie jest dobrze przygotowany do sezonu i uważam, że pomimo wieku i słabnięcia jego atutów, jest w stanie grać lepiej niż obecnie.
Temat Bunozy kończę. Powiem tylko, że nie jaram się nim, natomiast staram się dać chłopakowi szansę, której Ty już w tym momencie (po kilku meczach) mu odmawiasz i najchętniej wysłałbyś go na księżyc. Podobnie jak Uran, ja również coś w nim widzę, więc po prostu dajmy mu jeszcze ten rok. Jeśli do kolejnej edycji europejskich pucharów będzie popełniał te same błędy, nie zrobi postępu i straci miejsce w składzie, to będziesz mógł mieć satysfakcję.
wolfy napisał(a):

Och, ale ja o tym pisałem, tylko dzieciarnia była zbyt podniecona perspektywami "ofensywy transferowej", żeby to zauważyć. Inna rzecz, że Bunoza nie koniecznie musiałby na tym skorzystać, bo nikt wiecznie jego błędów naprawiał nie będzie. Zwłaszcza, że obecnie z komediantów jest jeszcze Cikosz i Pajlić i mogłoby po prostu dla Gordana czasu zabraknąć. Choć może, gdy by go Arek raz lub dwa porządnie na boisku o.......ił, to gość wróciłby do rzeczywistości. Wątpliwe, ale istnieje taka możliwość.
Ale - nie czarujmy się - najprawdopodobniej gralibyśmy wówczas parą Głowacki-Cleber.
|
Na pewno by skorzystał mając przy boku kogoś, kto już wcześniej grał w klubie i kto mógłby pomóc mu w ustawianiu się na boisku. Uważam, że Głowacki mógłby mu podpowiedzieć więcej niż Cleber, bo Cleber od momentu powrotu z Tereka do czasu przyjścia Bunozy do Wisły nie zagrał ani jednego meczu i przez większość czasu był kontuzjowany. Zresztą zupełnie inna sytuacja byłaby w przypadku, gdyby Bunoza wskoczył do obrony, gdzie trzech z czterech występujących wcześniej już grała ze sobą i wystarczyłoby się do nich dopasować. Tutaj sytuacja jest jednak trochę absurdalna, bo obecnie gra czwórka zupełnie innych zawodników niż w ubiegłym sezonie, więc o jakiejkolwiek kontynuacji nie może być mowy.