Nie spodziewałem się tego po Peszce. Co do Iwańskiego to nawet lepiej, że nie będziemy musieli go oglądać. Dla mnie to taki książkowy przykład polskiego "zawodowca", który coś tam osiągnął, a później osiadł na laurach, z czasem stawał się coraz bardziej leniwy i przy okazji miał wszystko w dupie (trzymanie wagi, konflikty w drużynie, pijaństwo). Mam nadzieję, że i Legia go udupi na dłużej, niech sobie kopie w rezerwach i przemyśli swoje postępowanie, oczywiście z przerwą na pączka
