Wyświetl pojedynczy post
emj10
Senior Member
 
Od: 05.2006
Skąd: Opoczno/Warszawa

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#10169
Stary 21.09.2010, 01:16
Również będę bronił naszej kochanej ojczyzny, bo bywam na Węgrzech ostatnio często, w tym w Egerze i mam kilka swoich spostrzeżeń.

1. Z pewnością zauważyłeś kilku bezdomnych w Egerze, w tym koło zamku, w okolicach rynku, czy bazyliki. Tam nie żyje się wcale łatwiej, jest co prawda w miarę silna klasa średnia, ale bezrobocie mają na podobnym poziomie i już od wielu lat borykają się z problemami w finansach publicznych. Transformacja dotknęła ich bardziej niż nas, bo ten względny dobrobyt zwany "gulaszowym komunizmem" skończył się ogromnym zadłużeniem państwa i transformacja lat 90-tych przyniosła im biedę jakiej nie znali do tej pory. Nie dość, że zwiększyło się bezrobocie to wiele zakładów i firm węgierskich stało na granicy bankructwa. Na szeroką skalę przeprowadzono prywatyzację zbywając większość firm państwowych, na czele z bankami w ręce zachodnich firm, głównie niemieckich. W ten sposób względnie ożywiono gospodarkę, ale kosztem tego utracono kontrolę nad wieloma gałęziami przemysłu i usług. Miasta takie jak Miszkolc, pewnie Ci znany, nastawione na przemysł do tej pory nie mogą dojść do siebie. Kiedyś tatusiowie niektórych z nas odwiedzali tamte rejony w celach zarobkowych, a obecnie nie ma tam za bardzo czego szukać. Znajomy studiował przez ostatni rok w Budapeszcie i mówi, że ludzie w stolicy są raczej mało radośni, a życie towarzyskie mniej rozrykowe niż w Warszawie. Balaton dostarcza większych wrażeń

2. Z drogami muszę się zgodzić. Nie tylko autostrady, ale i drogi krajowe oraz regionalne są naprawdę zadbane. Ponadto ich oznakowanie stoi na wysokim poziomie. Nic tylko brać od nich przykład.

3. Możliwe, że wynika to z ich bierności nie tylko w sferze politycznej, ale i zawodowej. Ten naród po trosze przypomina mi Włochów, którzy nastawiają się głównie na rozrywkę i wygodne życie za wszelką cenę. Z drugiej strony silna laicyzacja i wydaje mi się że w pewnym sensie brak tożsamości narodowej mogą powodować niechęć do wyborów. Widocznie nie postrzegają polityki jak odskoczni do lepszego życia i dlatego traktują wybory po macoszemu.

4. Oj uwierz mi, że kradną czy to na basenach w Egerze, czy w okolicach niegdyś słynnego dworca Keleti w Budapeszcie. Z pewnością jest mniej wszelkiego bandytyzmu, bo nie widać tam na ulicach jakiś grupek, które mogłyby się na człowieka rzucić. Ludzie są tam bardziej odrpężeni relaksując się dzień w dzień przy dobrym winku i zapominają o takich sprawach.