Temat: Ekstraklasa
Wyświetl pojedynczy post
bridgeburner
Senior Member
 
 
Od: 06.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3179
Stary 20.09.2010, 12:20
Znalezione na Legia.com.pl
pochodzi z Wyborczej na która 80% uzytkowników ma alergie dlatego wklejam w całości
Cytat:
Niezły rozgrywający, ale więcej nie chciałbym go w swojej drużynie - można usłyszeć od trenerów i piłkarzy, którzy znają Macieja Iwańskiego. Dotychczas lepiej było żyć z nim dobrze, inaczej mogą być kłopoty.
Trener Legii Maciej Skorża ostatnio żyje z nim bardzo źle - kilka dni temu zesłał go do Młodej Ekstraklasy. Czy skończy jak inni, którzy nadepnęli piłkarzowi na odcisk?
W 2007 roku Zagłębie Lubin było mistrzem Polski, a Iwański liderem zespołu. Gdy fizjolog Jan Chmura zwracał piłkarzowi uwagę, że za dużo waży i je nie to, co powinien, ten odburkiwał, że jest ciężki, bo ma grube kości.
Dopóki zespół prowadził Czesław Michniewicz, profesor Chmura był nietykalny. Ale jesienią 2007 roku zawodnicy zwolnili trenera.
Michniewicz podpadł, bo w meczu z Groclinem w Grodzisku zdjął Iwańskiego z boiska i skrytykował go na konferencji prasowej. Zagłębie przegrało 1:2.
- Płaczącemu w szatni Kolumbijczykowi Manuelowi Arboledzie Iwański wypalił: "czego beczysz, na paliwo nie masz?"
Kolumbijczyk w przegranych meczach grał za darmo, Maciek miał zagwarantowane kilka tysięcy zł tzw. "wyjściówki" niezależnie od wyniku. Arboledy nie lubił, od czasu, gdy Michniewicz dał Kolumbijczykowi opaskę kapitana - opowiada były zawodnik Zagłębia. Po porażce z Groclinem Iwański poinformował w klubie, że ma kontuzję i na jeden dzień jedzie do Poznania.
Wrócił po trzech tygodniach, dzień po zwolnieniu Michniewicza. Zaraz po trenerze, z klubu odszedł prof. Chmura. - Maciek jest pamiętliwy jak diabli i niezwykle wrażliwy na punkcie swojego nazwiska - mówi inny piłkarz. - Gdy ktoś zwróci mu uwagę, albo opieprzy za boiskową niechlujność, i to nie daj Bóg przy kolegach, ma u niego przechlapane.

Tak było z trenerem Markiem Motyką w Szczakowiance. W sezonie 2002/03 walczyli o utrzymanie. Motyka kilka razy nie przebierając w słowach, "ocenił" 21-letniego wtedy pomocnika. Jakby tego było mało, trener zdjął go z boiska w trakcie meczu z Zagłębiem Lubin w Jaworznie - Iwański urodził się w Krakowie, ale pochodzi z Bierunia czyli po sąsiedzku z Jaworznem. Upokorzenie zapamiętał, okazja do rewanżu nadarzyła się szybko. Gdy Motyka odsunął od składu kilku Polaków, piłkarze postawili ultimatum: "Motyka odejdzie albo Szczakowianka spadnie". Prezes zwolnił trenera. Motyki Iwański nie znosi do dziś. Nowym trenerem Szczakowianki został Albin Mikulski, klub z Jaworzna próbował wtedy kupić baraże o utrzymanie od Świtu Nowy Dwór. Wybuchła afera i Szczakowiankę zdegradowano. Dziś zespół jest w IV lidze.

Łatwo zdobywa posłuch w zespole. Większość pomocników gra w polskiej lidze w poprzek albo do tyłu. Iwański jest jednym z nielicznych, którzy potrafią przyjąć piłkę i podać do przodu. Kiedy jeszcze mu się chce, potrafi dobrze dośrodkować z wolnego czy rożnego. Pierwszy wybija wolnego, pierwszy kopie z rożnego. Nie boi się podejść do karnego. Lepiej żyć z nim dobrze, bo to on decyduje w drużynie komu, kiedy i jak podać piłkę. Bez jego pomocy skrzydłowi i napastnicy mogą zbierać najgorsze noty. Sprawia wrażenie bardzo pewnego siebie. - Iwańskiemu zawsze pozwalało się na więcej. Pamiętam, jak po przegranym meczu potrafił pójść do naszych kibiców i krzyknąć "co wy k...śpiewacie?" - wspomina piłkarz Zagłębia.

W Legii kibicowi, który z niego kpił, pokazał "wała" po tym jak dobrze dośrodkował z rożnego. - Dziś, kiedy doping na stadionie wrócił, ręki w łokciu już by nie zgiął do żadnego kibica. Jestem tego pewny - mówi piłkarz Legii. - Iwański to niezły socjotechnik. Intuicyjnie wyczuwa, kto jest słaby, silniejszych omija albo prowadzi z nimi wojnę podjazdową. - opowiada jeden z jego trenerów.

Do Legii przyszedł za 650 tysięcy euro, co ustawiło go niemal na szczycie w hierarchii szatni Legii. Od razu zrobiło się go pełno. Został wybrany do rady drużyny, dostał opaskę kapitana. Czuł się znakomicie. Życie kręciło się wokół niego. Trener Urban się nie czepiał, obcokrajowcy się nie wtrącali, młodzi patrzyli z otwartymi ustami.

- Jestem z Jaworzna czyli prawie po sąsiedzku z Iwańskim, więc miałem potrzebne informacje. Wiedziałem o jego konfliktach w Szczakowiance i Zagłębiu. Trudne charaktery są w piłce, trzeba umieć sobie z nimi radzić - mówi "Gazecie" i Sport.pl Jan Urban. - U mnie pracował najlepiej jak umiał. Braki w przygotowaniu fizycznym nadrabiał ambicją. Miał asysty i strzelał gole. Legia to nie Lubin - tu jest wielka presja. Iwański sobie z nią radził, ale powinien dać więcej drużynie. Mówiłem mu to w szatni. Największe pretensje miałem o negatywną motywację. Kłócił się z kolegami nawet podczas gierki na treningach. Było kilku, którzy za mną nie przepadali bardziej niż Iwański - wspomina były trener Legii.

Gdy wiosną Stefan Białas przyszedł ratować Legię po zwolnionym Urbanie, zaproponował integrację drużyny. - Iwański uśmiechnął się i powiedział, że nie będzie siedział w klubie dłużej niż trzy godziny, bo ma małe dziecko i musi się nim opiekować - opowiada osoba z Łazienkowskiej.

W ważnych meczach ginął. Nie zaistniał w pucharach, nie zaistniał w reprezentacji. Leo Beenhakker powołał go po sezonie w Lubinie, kiedy miał 17 asyst, ale szybko się zorientował, że liderem kadry nie będzie. - Maciek dużo traci, kiedy staje się jednym z wielu, kiedy przestaje być przywódcą stada, kiedy widzi, że inni są od niego ważniejsi i lepsi piłkarsko - mówi kadrowicz Franciszka Smudy. Nie bił się o niego żaden zagraniczny klub - kiedyś był na testach w Turcji, ale wciąż gra w Polsce. Transfer do Legii był spełnieniem jego kariery. Nie ma ambicji grać w jeszcze lepszej drużynie.

Ostatnio korona spadła mu z głowy, a berło wypadło z ręki. W Legii stracił panowanie nad grupą. Nie mógł znieść, że inni są ważniejsi, że kapitanem został kupiony za milion euro Chorwat Vrdoljak. W swoim stylu prowadził wojnę podjazdową z tymi, którzy mu przeszkadzali. - Trenerowi Skorży zarzucił, że niesprawiedliwie traktuje defensywnych pomocników. Ariela [Borysiuka - rb] czepia się o wszystko, ale do Vrdoljaka, który popełnia identyczne błędy pretensji nie ma - opowiada piłkarz Legii.

W ubiegły wtorek, przy pełnym poparciu zarządu, trener Maciej Skorża zesłał Iwańskiego, Piotra Gizę i Jakuba Wawrzyniaka na treningi do ME. - Uznałem, że różnica między ich potencjałem, a tym co pokazywali na boisku była zbyt duża. W przypadku Maćka okazało się również, że ma on inne spojrzenie na tworzenie dobrej atmosfery w szatni niż trenerzy Legii. Wiem, że pewnie teraz jestem dla nich wrogiem numer jeden, ale czas pokaże, że podjąłem dobrą decyzję - mówi trener Legii.
Maciej I. - typowy przykład najwiekszej patologii obecnie w rodzimej piłce
pt. rządy piłkarzyków
Odpowiedz cytując