tofik napisał(a):

Małecki po czerwonej kartce odbył z Maaskantem rozmowę dyscyplinarną. Dostał również karę finansową.
Jak PM zrozumiał tę rozmowę pokazał w meczu z Jagą, gdzie kilka minut po wejściu dostał żółtą kartkę za pyskówki.
Trener może:
a) Udać, że nic się nie stało i pokazać, że można mu wchodzić na głowę. A żeby utrzymać się na stołku wstawi kogokolwiek.
b) Postąpić profesjonalnie, usadzić niesfornego pyskacza na ławce i czekać jak to wpłynie na wyżej wymienionego.
Ktoś zabrania Małeckiemu myśleć, albo spokornieć ? Sam niweczy szanse gry w pierwszym składzie.
|
Przyznam szczerze, że Małecki jest chyba takim ostatrnim Mochikaninem Wisły, takim swoistym papierkiem lakmusowym dla kibiców, gdzie jedni szanują przydatność i zaangażowanie w klub a inni tzw. medialność i zachowanie ( wynikające z wychowania ). Żeby nie było, to czy tyłem czy przodem do boiska, wszystkim kibicom zależy na dobru klubu. Nie dyskutujemy więc o przepłaconych piłkarzach, nie dających w zamian Wisle nic. Rozmawiamy o piłkarzach wartych tej rozmowy. Małecki jest akurat jednym z nich i to tych, którzy zawsze dają na boisku z siebie wszystko. Szanuję go bardziej od tych, którzy mogliby dawać więcej, ale z przyczyn im tylko wiadomych - nie dają. Wygląda na to, że minimalizm innych piłkarzy, znany Wiśle aż nadto, znalazł nietrafione odniesienie. Poskramianie niepokorności Małeckiego, nie ma z tym minimalizmem, nic wspólnego. To jest indywidualna sprawa i cecha charakterologiczna Patryka a nie pozostałych minimalistów. Patryk trenuje sumiennie w klubie i trenuje także indywidualnie i to nie on powinien być wybrany za przykład zwalczania minimalizmu i oportunizmu w Wiśle w celach wymuszenia dyscypliny i ciężkiej pracy nad sobą całej drużyny. Rozmawiamy o trudnym charakterze Małeckiego a nie o jego zaangażowaniu w treningi i grę. Jego dyscyplinowanie, nie ma nic wspólnego z resztą drużyny i jej tradycyjnym minimalizmem oraz oportunizmem. Dużej części kibiców, styl bycia Patryka nie odpowiada, ale takim jak ja kibicom, nie do końca. Uważam, że ostatnio w imię bliżej niewyjaśnionych i niesprawiedliwych wrażeń, następuje systematyczne wyolbrzymianie wad i uchybień Patryka a tym samym brutalne i raczej niesłuszne jego niszczenie ( buczenie stadionów oraz mediów polskich). Z igły robi się widły, gdyż zapewne niepotrzebne pyskówki boiskowe czy kartki, nie są na miarę przyprawionej mu twarzy Diabła wcielonego, zasługującego na śmierć piłkarską ( Smuda, Maaskant, media, kibice ).To jest chore, żeby traktować go jak groźny wirus, którzy może zarazić innych, niepokornością osobistą i wrodzoną, bo przecież nie nabytym minimalizmem i oportunizmem. To jest pomylenie wszystkiego - pojęć i sensu adekwatnego do jego osoby i problemu rzeczywistego a nie ubzduranego i wyolbrzymionego do rangi "przęstępstwa i przestępcy".
Jeśli trenerowi nie leży charakter i postępowanie Małeckiego a tym bardziej, jego gra i lepiej gra i postępuje Kirm czy Dragan a Patryk nie potrafi się zmienić w aniołka czy choćby w charakter Magic Maćka, to nie ma innego wyjścia, jak się rozstać w najbliższym okienku , bo niszczenia go w rezerwach, nie podarowałbym nawet Maskantowi a poza tym, Małecki na dziś rokuje jedyne korzyści transferowe w Wiśle, gdyż prędzej uwierzę w jego sprzedaż, niż kilkunastu innych, których można wymieniać, ale nie chcę tego robić. Tak czy siak, w Wiśle ( oby) czy nie, Patryk powinien sobie radę dać w przyszłej karierze piłkarskiej, czego nie można powiedzieć o wielu innych, naszych graczach i to nie tylko tych, którzy mają już schyłek karier.
