|
To ze poziom zawodostwa pilkarskiego w Polsce jest na poziomie minusowym wiedzialem od dawna. Ale poczucie przyzwoitosci i szacunek nakazuje zeby po czwartym przegranym meczu w OE (na szesc meczow) przynajmniej udawac ze odczuwa sie sportowa zlosc i wscieklosc. Jak pokazywali pilkarzy Legii po meczu to zachowywali sie tak jakby zakonczyli 30 kolejke i zdobyli MP. Smiechy, usmiechy, wymienianie sie koszulkami, przybijanie "piatek" z Zaglebiem. Parafrazujac mogli chociaz poudawac ze im zalezy. To co mowil Petrescu sprawdzilo sie w 100%. Zero szacunku do zawodu i kibica. Ja gdybym kasowal tyle tys. na miesiac i zdobyl 6 pktow na 18 mozliwych to siedzialbym na murawie, ukryl twarz w rekach i chcial zapasc sie pod ziemie. To niestety dotyczy wiekszosc grajkow z OE.
Szostego sierpnia roku panskiego 2003 zdziesiatkowani przez kontuzje i chimery pilkarze Wisly Krakow starli sie z Cypryjczykami w Nikozji. Walczyli jak poeci, walczyli jak prawdziwi Krakowianie. I wywalczyli awans do III rundy el. Champions League....
|