tormenthor napisał(a): 
Dobrze, że użyłeś zwrotu ,,jak na polską ligę", gdyż żadnego z tych piłkarzy raczej nie można określić mianem ,,international level".
Choto - wiecznie z nadwagą, a gdy murawa jest śliska lub grząska traci połowę swoich walorów
Astiz - ot taki solidny zawodnik, ale nic więcej
Vrdoljak - najpierw został ,,zjedzony" przez Trałkę i Piątka, potem przez Gola, a ostatnio przez Pulkowskiego. W trzech meczach powinien wylecieć z boiska. Koszt Ivicy w sezonie 2010/2011 1,5 mln E - 1 mln transfer, 200 tys za podpis, 300 tys kontrakt
Manu - trochę szybszy Jasiek Paulista, no ale faktycznie robi dużo wiatru
Chinyama - nadwaga, lenistwo, kontuzje, chaos.
Rzeźniczak - dużo biega, ale nic z tego nie wynika. Dramatyczny w kryciu, mało zwrotny.
Rybus, Borysiuk - dużo szumu, mało efektu
Jędrzejczyk - melodia przyszłości
Antolovic - na razie totalny dramat. Nie wolno mitologizować Dowhania, gdyż wyszkolenie bramkarza to nie produkcja auta. Przede wszystkim liczy się talent, następnie psychika, a potem jakość treningu. Bardziej skłaniam się ku tezie, że Legia miała szczęście w wyszukiwaniu zawodników obdarzonych dużym talentem na pozycje bramkarza, aniżeli to, że Dowhań wyczynia cuda. Jakoś w Anglii mają wielu lepszych fachowców od Dowhania, a dobrego bramkarza nie mają od lat.
Do czego zmierzam. Nie chcę bronić Skorży, gdyż byłem jednym z pierwszych jego oponentów. Uważam, że to bardzo inteligentny, fajny koleś, ale trener przeciętny. Maciek zastał w Wiśle świetny skład : Baszcza, Głowę, Clebera, Dudkę, Brożków, Kosę, Zieńczuka (który złapał genialna formę), Sobola, Cantoro, Niedzelana, Paulistę, Boguskiego, a w zimie dostał na życzenie 2 reprezentantów - Matusiaka i Łobo. Za rywala miał tylko Legię, w której każdy piłkarz, za wyjątkiem bramkarza, był słabszy od tego z Wisły. Dlatego wieli szacunek do Urbana za to, że mając taki przeciętny skład potrafił zrobić z nich niezła drużynę.
Ten sezon to swoistego rodzaju test dla Skorży. Wynik Legii da odpowiedź, czy Skorża potrafi coś zbudować od zera. Moim zdaniem, gdyby Wisła nie rozsprzedałaby obrony, to Maciuś nie miałby żadnych szans na skuteczną rywalizację z nami. Niestety w obronie mamy koszmar, dlatego nadal musimy się bardzo poważnie obawiać Legii, która na pewno niedługo zacznie coś grać.
Efekty pracy Maaskanta widać było już po 3 tygodniach w meczu z Jagą. Holender nie znał potencjału piłkarzy, specyfiki polskiej ligi itp. Skorża miał mnóstwo czasu, piłkarzy skompletowanych od pierwszego zgrupowania, a drużyna gra zupełnie bez stylu, a może po prostu tak, jak prezentuje się Maciej Skorża, czyli nijak.
|
A twierdzisz tak ponieważ...
Z Antoloviciem jest ten problem, że przyszedł i od razu gra. Każdy z poprzednich bramkarzy Legii musiał swoje odsiedzieć na ławce, popracować z rok, dwa z Dowhaniem i dopiero zaczynał grać. Co do szczęścia przy sprowadzniu bramkarzy: to uważasz, że od blisko 10 lat Legia cały czas liczyłą na farta? Tym bardziej, że za każdym razem byli to bramkarze bez nazwiska, i nigdzie indziej nie potrafili się na nich poznać. Tu nie chodzi o żaden talent tylko o głowe. Gość musi przyjść, zapierd#$% na treningach, chcieć się cały czas rozwijać, i nie zrażać się jeśli musi swoje odsiedzieć i czekać na szansę gry. Antolović przyszedł do Legii za 0,5 mln euro i na pewno myślał, że będzie wszystko fajnie, będzie gwiazdą i za dwa lata odejdzie do jakiegoś Interu, czy innego Fk Baku 
|