w klubie zostalem kapitanem po roku gry. starszym (i ex-kapitanowi) trener wytlumaczyl ze oni za 2-3 lata pokoncza kariery, a potrzebny jest ktos kto bedzie kapitanem na lata...
w szatni bylo tak ze sami sobie wyjasnialismy niesnaski. ci co sie cieszyli powazaniem, szacunkiem, mogli np. w przerwie krzyknac zeby sie wszyscy obudzili czy cos w tym stylu.
trener raczej nie krzyczal (moze raz mu sie zdarzylo). wymagal raczej tego bysmy sie motywowali jako kolektyw.
no ale to byla okregowka a nie e-klasa
