Może z Branco w Derby było jak z pewnym Polskim napastnikiem w Szkocji:
Polski napastnik pojechał kilka lat temu na testy do Szkocji. Po pierwszym dniu dzwoni do kolegi:
- Słuchaj, to jest szok. Zostaję tu na bank. Lada chwila podpisuję kontrakt!
Mija kolejny dzień, zawodnik znowu dzwoni:
- Wszyscy mi mówią, że jestem zajebisty. Po całej Szkocji rozeszła się już wieść, że taki napadzior z Polski przyjechał. Trener i menedżer ciągle za mną chodzą, mówią - jesteś najlepszy, jesteś najlepszy! Aż się nieswojo czuję, ale to jednak miłe.
W końcu ten przyjaciel pyta:
- A co dokładnie ci mówią?
- All the best! ("Powodzenia" - w znaczeniu, wszystkiego najlepszego w poszukiwania pracodawcy, my cię nie weźmiemy)
