Rob_Zombie napisał(a):

I jeszcze co do obrońców - Cleber choć grał kiszkę to o wiele bardziej obwiniałbym Bunozę, bo Cleber chociaż chciał, ale popełniał błędy, a ten drugi z kolei najczęściej stał jak kłoda i się patrzył co się wydarzy. W dwóch zajebanych przez niego sytuacjach po troszę z odpowiedzialności wybawili go koledzy.
Choć karnego bezpośrednio sprokurował Cleber to jednak zdecydowanie większa moim zdaniem wina za tę sytuację jest w osobie Bunozy, koleś stał jak wół, mimo że miał lepszą sytuację do dojścia do przeciwnika niż Cleber. Ale zamiast po prostu zapierdzielać postanowił pobawić się w sędziego... Nie wiem jakie siano trzeba mieć w głowie żeby w takich sytuacjach sobie odpuścić na zasadzie że 'eee... tu chyba był spalony, więc nie będę biegł'. Jego idiotyczne łapanie na spalonego przy czerwonej kartce dla Pawełka to już w ogóle mistrzostwo...
|
Tak, przy karnym, po katastrofalnej stracie Clebera (!) w środku pola, Bunoza miał biec do Franka i rozstąpić się przed Hermesem jak morze czerwone. Oglądnij sobie powtórkę,
http://ekstraklasa.tv/ekstraklasa/10...ski__2_1_.html jeszcze raz, i wyobraź sobie jak by się skończyła ta akcja gdyby Bunoza zaczął zbiegać do Franka, bo Hermes miałby trzypasmówkę do bramki i Grosickiego po prawej do pomocy. Pomijam już idiotyczną decyzję faulu Clebera, gdyż Franek się chyba zapętlił bo zbiegał coraz bardziej w bok i sam utrudniał sobie zadanie, przy dalszym nacisku Clebera i odpowiednim skróceniu kąta przez Pawełka ta akcja obronna miałaby duże szanse powodzenia.
Co więcej, idiotyczna to byłaby próba ścigania się od połowy z Grosickim i Bunozy i Clebera, ale skoro sytuacja na boisku (wynik spowodowany dwoma kiksami Clebera) wymusiła grę wysoko w obronie, to najrozsądniejsze było łapanie na spalone, co Bunoza robił, tylko Cleber nie nadążał. Tak więc większej durnoty jak obarczanie Bunozy za stratę tych bramek dawno nie przeczytałem na forum, bo choćby skały srały to pierwsza bramka padła po kiksie Clebera a druga po jego stracie w środku pola i bezsensownym faulu w polu karnym. Nawet Maaskant to widział, mówiąc iż ciężka noc przed Cleberem.
Co do samego meczu, wczoraj byłem trochę rozczarowany grą Jagiellonii, gdyż drużyna która grała najlepszą piłkę w Polsce cofnęła się i nie tworzyła akcję a czekała na błędy, które niestety się przydarzyły. Jednak dziś jestem w stanie uwierzyć, że było to po prostu spowodowane założeniami trenera, który doskonale zdawał sobie sprawę ze słabości piłkarzy Wisły, jaką jest gra pod ścisłym kryciem - często wtedy tracą piłkę. A mając tak szybkich piłkarzy jak Grosicki czy Kupisz to takie straty w środku są ogromnym zagrożeniem.
Co do gry Wisły, kilka refleksji:
- wydaje się, że piłkarze mają nakaz gry piłką po ziemi. W końcu byli w stanie wymienić ze sobą kilka podań, nie grali na dzidę. Czasem tracili piłki w środku (Cleber) ale jest to myślę sprokurowane tym, że nasi piłkarze nie są do tego przyzwyczajeni, a już w szczególności Cleber, który każdą piłkę wywalał wcześniej w aut, zamiast wyprowadzać atak. Stąd może błąd przy bramce Franka. Oczywiste jest też, że na razie często wygląda to na nasze bezproduktywne kopanie, ale nie od razu Kraków zbudowano. Jeśli Wisła w końcu zacznie kreować grę, i wzmocni się jeszcze piłkarzami potrafiącymi grać technicznie i przyjąć piłkę pod kryciem, to już nie będzie klepanie a kreowanie akcji. Na razie tylko Rios jest w stanie stworzyć przewagę i balansem minąć rywala czy przytrzymać piłkę, a gdy reszta partnerów biega i wychodzi na pozycję, mamy sytuację jak przy naszej bramce. Wierzę też w Marokańczyka, on powinien dać tej drużynie dodatkową wartość w takim wariancie rozegrania w ofensywie
- w końcu piłkarze biegają i wychodzą na pozycję ułatwiając partnerowi rozegranie piłki, coraz mniej zagrań na alibi
-Paljic jest naszym najlepszym lewym obrońcą, co pewnie przyjąłby z wielkim zdziwieniem (oczywiście biorąc poprawkę że zagrał tam tylko raz w barwach Wisły). Wyprowadzanie piłki, wspomaganie ofensywy dużo wyższy poziom niż Piotr Brożek
- Pawełek zagrał na swoim normalnym poziomie. Raz fajnie wyszedł do piłki uprzedzając Franka, obronił jakiś strzał z dystansu, ale równocześnie popełnił jak w każdym meczu rażące błędy: nie złapał dośrodkowania Burego czy piąstkowanie pod nogi piłkarzy Jagi w zasadzie prostych piłek. Nie rozumiem też, czemu Jovanicovi wypomina się bramki z Karabachem i stanie na linii, jak przy pierwszej bramce Mariusz zachował się identycznie. Zachowanie przy czerwonej kartce oczywiście jak najbardziej prawidłowe, co nie zmienia faktu że to nie bramkarz na Wisłę. Chętnie zobaczyłbym Kurto w pierwszym składzie. Sandomierski jakoś daje radę, im wcześniej Filip wejdzie do bramki tym większa szansa na wychowanie naprawdę dobrego bramkarza.
- nie rozumiem też zachwytów nad Brożkiem, zrobił to co zawsze robił w Wiśle, dołożył głowę do idealnie rozegranej akcji. Co więcej, miał idealną piłkę na remis, a strzał w słupek to strzał niecelny. Mnie utknęła też sytuacja w której dostał kapitalną piłkę od Kirma, a zamiast biec w stronę bramki pobiegł w bok - a o ile pamiętam to gdyby przerzucił sobie piłkę w stronę bramki i tam pobiegł to albo gol albo czerwona kartka. Więc dla Pawła brawa za bramkę, ale przynajmniej ja oczekuję od niego więcej.
- Boguski na ławkę, Kirm zrobił lepsze wrażenie. Małecki jak nauczy się gry w nowym systemie również będzie bardzo pożyteczny
- Nie potrzebujemy Boguskiego,Łobo, Garguły Jirsaka czy Piotra Brożka. Należy ich sprzedać bądź zagrozić młodą ekstraklasą w razie problemów z ich strony, a na ich miejsce i na miejsce tych niektórych wypasionych kontraktów nasz nowy trener sprowadzi sobie kogoś ze swojej listy życzeń.