Nigdy nie byłem zwolennikiem talentu Golańskiego, muszę przyznać że do Alvareza dzieliły go lata świetlne. Podobnie uznali nasi menadżerowie nie chcac ryzykować zaproponowali roczną umowę jako uzupełnienie składu. Kolo się wystraszył, że za rok z robotą będzie jeszcze gorzej (Jarza coś już o tym wie

) i wybrał kogoś innego.
Dobrze się stało...