Wojtek_Lok napisał(a):

|
Tylko gdzie ta brutalność i siła potem ma przełożenie w europejskich pucharach? Nie ma. Najwyraźniej tylko na własnym podwórku potrafimy być brutalami, a potem kiedy przyjeżdża jedenastu Arabów ch*j wie skąd to "rzeźnicy" już tacy ostrzy nie są.
|
Ostatnio po meczu Lichtenstein - Hiszpania trener gospodarzy powiedział, że jego piłkarze nie byli w stanie nawet sfaulować rywala

Tak szybko operowali piłką. Jak widać techniką i umiejetnościami stricte piłkarskimi osiagnie się wiecej niż samą walką.
U nas jest podobnie. W lidze typowa młócka, kopanina jak n osiedlu, tymczasem przyjeżdża nołnejm z Azerbejdżanu i się nie wdaje w przepychanki z jakimś Cleberem czy innym Choto tylko delikwenta wymija zagraniem z klepki z kolegą.
Ale w polskiej myśli szkoleniowej kult "przepychania się" jest zupełnie powszechny. Od wiejskich ekip trampkarzy (kto zna klimaty ten potwierdzi - najroślejszego chłopaka wystawia się do ataku i dzida na niego, on tam użyje barów i coś się będzie dziać), na czołowych klubach (np Skorża i ten jego mti "wysokiego napastnika, co będzie zgrywał"), na kadrze skończywszy (taki Franek nie osiągnął w kadrze nic właśnie z racji uprzedzenia do jego wzrostu, nie ważne, że sam wprowadził niemal kadrę na Mundial w Niemczech swoimi zmianami).
Efekt jest jaki jest. Dużo walki biegania, a goli jak na lekarstwo (bo tu już trzeba celnie kopnąć, a ta sztuka znaczną większość ligowóców przerasta).