|
Felipe,
ale te studentki przecież nie grają w piłkę 24 godziny na dobę. Podobnie jak kiedyś Boguski, pewnie też pracują by zarobić na studia (albo mieć $ na życie), uczą się etc. Soccer w ich życiu to fajne hobby, nic więcej. Mimo to ktoś ich nauczył piłkarskiego abecadła, o czym w Polsce junior może tylko pomarzyć.
Ja myślę, że tu działa kilka czynników:
a) świetna infrastruktura
b) moda na sport - jeśli aspiruje się do elity, nie można sobie pozwolić na bycie otyłym
c) chęć wyróżnienia się - niemal każdy student działa w jakiejś organizacji, lub należy do sekcji sportowej
d) dobór sztabu szkoleniowego - akademicka drużyna ma 1 głównego trenera i 3 asystentów (w tym trenera bramkarzy). Wszyscy są normalnie zatrudnieni przez uczelnię na etat
e) zainteresowanie ze strony kierownictwa (w tym wypadku uczelni). Jeden z dziekanów jest w zarządzie sekcji sportowej uczelni - chodzi na wszystkie mecze, oceniając pracę sztabu szkoleniowego i grę zawodniczek. Np. po meczu spytał nas, co sądzimy o grze zespołu, a uwagę o dobrym występie jednej z zawodniczek zapisał w specjalnym notesie.
Podsumowując: tam jest system szkolenia, pieniądze na pensje dla trenerów, świetna infrastruktura i dobre zarządzanie.
U nas nie ma prawie niczego. Trener pracuje z juniorami na pół etatu, dzieląc to z obowiązkami nauczyciela wf. Dobrze, jak ma czas na 2 treningi w tygodniu. O Sztabie szkoleniowym może pomarzyć, są problemy ze sprzętem, stan murawy fatalny, zawodnicy na ogół nie mają się gdzie przebrać. Nie ma pieniędzy nawet na obowiązkowe badania lekarskie.
Sprawa jest wbrew pozorom prosta. Trzeba:
a) Wymusić na PZPN oddanie większej części pieniędzy na szkolenie
b) Opodatkować kluby - pewien % sumy transferowej też musi pójść na szkolenie młodzieży
c) sponsor ekstraklasy też mógłby coś dorzucić
Potrzebne są przede wszystkim pieniądze. Na trenerów, boiska, sprzęt - na wszystko.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|