Grisza1 napisał(a):

Pewnie było tak:
Podchodzi Małecki do sędziego:
- Przepraszam najmocniej Panie Sędzio, ile minut do końca meczu?
A arbiter do niego:
- Małecki, ty skur...synu pie...., końca meczu Ci się chce. Grać kur..., a nie o koniec meczu się pytasz. Albo kur..., dobra. Nie chcesz grać to spierd.... z boiska w piz...u. Czerwona!!!
Charakter to ma Cleber, charakter to ma Sobol. Charakter to jest to, o czym mówił Andrzej Iwan po meczu z Azerami, że wiślacy powinni umierać ze zmeczenia. Pyskowanie do sędziego w wykonaniu któregokolwiek z zawodników nie ma nic wspólnego z charakterem.
|
Tylko zważ na to że jest wiele osób nieprzychylnych Małeckiemu, tak jak przykładowo Ty. Do Ciebie nie dochodzi że sytuacja mogła inaczej wyglądać. Po prostu coś ktoś napisał i Ty się tego trzymasz, choć naocznym świadkiem tych wydarzeń nie byłeś. Z góry zakładasz że jakiś anonim ma rację. Tym anonimem może, a nie musi być jedna z osób, które za wszelką cenę chcą zawiesić haka na Małeckim. A nie musi, bo równie dobrze może być to prawdą. No właśnie,
może. Udowodnij że zwyzywał sędziego. Ja nie udowodnię że tak nie było dlatego z góry o niczym nie przesądzam. Pół na pół. Dopóki nie okażesz dowodów (zapis mp3, wideo, relacja którejś z osób prowadzących Wiślackie portale i które były na meczu. A były takie i musieli to widzieć skoro doszło ponoć do tak kontrowersyjnej sytuacji że Małecki zwyzywał sędziego to na chwilę mecz musiał być przerwany a 3/4 widzów skierowanych było na Małeckiego i sędziego) to nie masz po co krzyczeć i wprowadzać resztę osób w błąd. Mimo że aż się grzejesz na widok Małeckiego to zachowaj resztki obiektywizmu, sprawa się wyjaśni to wtedy będziesz razem z resztą brudzić chłopaka od stóp do głów. Na teraz jest to jedynie wróżenie z fusów.
Nie bronię go tylko denerwujące są takie wrzuty dla zasady, które na teraz nie mają żadnego pokrycia w prawdzie. Poza jednym komentarzem anonima.
Równie dobrze mógł powiedzieć "no ....a mać.." czy "ja .......ę" (na mecz 100 razy przewiną się takie słowa z ust większości zawodników). Mógł go też zwyzywać. A równie dobrze poszło o coś innego.
Wiesz jak było?