|
Mały zaburaczył, ale nie lubię sędziów, co pokazują, iż to oni są najważniejsi. Ten od Koszarawy chyba tak poczuł, a przecież mógł po prostu iść dalej.
I proszę nie mówić mi o "charakterze". Charakter to się ma, jak się wytrzymuje morderczy trening lub pracę non stop, kiedy człowiek z największego bagna potrafi się wyciągnąć, a nie kiedy w dresiarski sposób skacze z pyskiem tu i tam. I to się nie łączy i spokojnie Małecki może przeznaczyć "energię" swojego "charakteru" na coś innego.
|