Panowie i Panie,Józef Wojciechowski show,ciąg dalszy. Osobiście to już mi żal Bakero. Na uwagę zasługuje nowa idea profesjonalnego klubu. Zabieranie trenerowi jednego piłkarza co mecz
Zbyt defensywne ustawienie, mało widowiskowy styl gry i zbytnie przywiązanie do niektórych piłkarzy to główne zarzuty, jakie pod adresem Jose Marii Bakero kieruje Józef Wojciechowski. W środę obaj panowie spotkali się by omówić warunki dalszej współpracy.
Czego dowiedział się Hiszpan w trakcie rozmowy? Wszystkie swoje pomysły będzie musiał konsultować z dyrektorem ds. sportowych klubu, Pawłem Janasem, z którym będzie się spotykał dwa razy w tygodniu. Jeżeli panowie nie dojdą do porozumienia, do dyskusji włączą się asystent szkoleniowca, trener bramkarzy i trener przygotowania fizycznego.
To jednak nie koniec "nowości". - Po każdym meczu zawodnicy będą oceniani przez 12-osobową grupę ekspertów. Piłkarz, który będzie miał najniższą średnią ocen, w kolejnym spotkaniu nie zagra, dostanie jakby czerwoną kartkę - mówi Józef Wojciechowski cytowany przez "Przegląd Sportowy". Pierwszą "ofiarą" nowego systemu jest Hiszpan Andreu, którego ma zabraknąć w najbliższym meczu ligowym z Koroną Kielce.
Oczywiście trener Bakero nie był zwolennikiem tego systemu. - Ale oznajmiłem mu, że skoro nie zgadza się z oceną 12 ekspertów, to chyba nie zgadza się z całą ideą profesjonalnego klubu - wyjaśnił Wojciechowski.
Nie ulega wątpliwości, że przy wprowadzonych zmianach Jose Maria Bakero może zapomnieć o jakiejkolwiek autonomii w prowadzeniu drużyny. Podobnie jak nie ulega wątpliwości, że to właśnie on odpowie głową za ewentualne słabsze wyniki drużyny. Nie Janas, który będzie miał wpływ na ustalanie składu i taktyki. Nie eksperci, którzy po każdej kolejce będą pozbawiać Bakero możliwości skorzystania z jednego piłkarza. I wreszcie nie Wojciechowski, który wymyśla te "profesjonale" zasady. Choć przypadek Wojciechowskiego jest akurat zrozumiały. Taki to już jest przywilej właściciela, że może robić co mu się podoba.