emj10 napisał(a):

Nie można też popadać ze skrajności w skrajność. Na pewno nie było tak jak to przedstawiasz, że podpisanie porozumienia zawdzięczamy wyłącznie Walentynowicz, Lechowi Kaczyńskiemu i pewnie Andrzejowi Gwiaździe, który bądź co bądź jako jedyny nie podpisał porozumienia, które rzekomo wg. Ciebie mieli wypracować te dwie pierwsz osoby.
Też nie znam na tyle wiedzy, żeby się klarownie wypowiadać, ale nie opowiadajmy tu dyrdymałow, bo ani GW i TVN24 nie są wiarygodnym źródłem, jak i Gazeta Polska i Nasz Dziennik.
|
To że po dwóch dniach strajk w stoczni był przez Wałęse zakończony jest wiadomo od dawna. Stoczniowcy już wychodzili do domów ale zatrzymały ich kobiety z pytaniem: " co z innymi zakładami które przyłączyły się do strajku a nic nie uzyskały". Wałęsa dostał obietnice podwyżek w stoczni i był zadowolony. To nie informacja z gazety tylko z ust naocznych świadków tamtych wydarzeń. Lech Kaczyński był tam tylko przez dwa ostatnie dni przed podpisaniem porozumień i pilnował żeby "doradcy" zbyt komuchom nie odpuszczali. To że chciano zrezygnować z postulatu o uwolnieniu więźniów politycznych to też nie dyrdymały mam wrażenie. Zwłaszcza z punktu widzenia więźniów.