coonta napisał(a):

po kiego diabła ściągać gości zza granicy, żeby siedzieli na ławce i byli "konkurencją" dla Mariusza
|
Nie, zawodników się ściąga po to żeby mieli z marszu miejsce w składzie bo 'tak'.
coonta napisał(a):

|
To niech na ławce siedzi chłopak z ME, łyka atmosferę meczów, oswaja się.
|
Wyobraź sobie że w sporcie są też kontuzje, i dobrzy zmiennicy także są potrzebni.
coonta napisał(a):

|
Pawełek swoim zachowaniem wobec kibiców Wisły, babolami przeplatanymi udanymi interwencjami (notabene bramkarskie babole zwane są już "pawełkami"), nie zaskarbi sobie już naszego zaufania.
|
Mania wielkości, co? Piszesz w imieniu 'nas' wszystkich, czy jak?
Pawełek grał u Petrescu, grał u Skorży i z jakiegoś powodu gra także teraz. Najwidoczniej kolejni trenerzy uznają że lepiej mieć w bramce solidnego Pawełka który robi dużo mało widocznej roboty typu wychodzenie do dośrodkowań (czego jeśli naprawdę nie widziałeś, to zwyczajnie podporządkowujesz sobie 'fakty' pod własne racje), czym uchroni zespół od straty większej ilości bramek niż gdyby bronił ktoś mniej 'spektakularny' w pomyłkach, ale zwyczajnie słabszy. Dzieci po tych błędach mają używanie, ale już wybronione sytuacje niestety zapominają (mecz z Widzewem, czy
wyjście do dośrodkowania w meczu z Polonią B. gdy dosłownie zdjął piłkę z nogi rywalowi i uchronił nas od utraty bramki).
Ciągle twierdze że Pawełek to akurat najmniejsze nasze zmartwienie, i gdyby zawodnicy z pola grali na jego poziomie, tj solidnie w większości meczów, zamiast prosto kopać piłkę raz na kilkanaście zagrań, to dzisiaj bylibyśmy w nieco innym miejscu. Po prostu straty, ciągłe niecelne podania, odskakujące piłki przy przyjęciu czy koncertowo partolone setki przykładowego Małego lub Brożka są mniej widowiskowe, więc łatwiej dzieciom się przyczepić do Mariusza, bo bramki to bramki, je każdy widzi. Nędznej kopaniny gdzieś w środku pola już nie.
Później czytam że niby obrona jest cała posrana, bo ma za plecami Pawełka, a jakoś ani Głowacki, ani Marcelo nie wahali się zagrywać co rusz piłki do Mariusza, ale kto by tam zwracał uwagę na detale...