Wyświetl pojedynczy post
cassius31krakow
Senior Member
 
 
Od: 02.2007
Skąd: Kaźmirz

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#14520
Stary 01.09.2010, 08:49
Cytat:
Zbliża się pierwszy mecz na nowym stadionie Wisły... Ale czy Wisły? Może raczej "miejskim". Wciąż nie wiemy, kto będzie zarządzał obiektem. Porozumienie między klubem i magistratem wydaje się tak dalekie, że trudno dziś mówić o realnym terminie powrotu "Białej Gwiazdy" na Reymonta - pisze Bartosz Piłat.


Na razie gmina i klub trzymają się w szachu. Miasto musi szybko dogadać się z Wisłą, bo bez umowy z klubem samo będzie musiało ponosić koszty utrzymania stadionu. Jeśli zaś Wisła nie wyjdzie z sensowną ofertą przejęcia obiektu, może być skazana na dalsze rozgrywanie meczów w Nowej Hucie. Każdy z wymienionych wariantów dla obu stron oznacza przegraną finansową i wizerunkową.

Niedawno prezydent Jacek Majchrowski podczas prezentacji postępów prac na stadionie zapewniał, że kiedy w listopadzie zakończy się budowa, gotowa też będzie umowa z jego operatorem. Na tej samej konferencji prezes Wisły Bogdan Basałaj podkreślał, że rozmowy z klubem "dopiero się zaczęły" i niekoniecznie owym operatorem musi być Wisła...

Choć strony nie chcą ujawniać szczegółów negocjacji, można się domyślać, że nie są one łatwe. Idzie o znaczne pieniądze. Roczne utrzymanie stadionu szacowane jest ostrożnie na 5-6 mln zł. Tymczasem według nieoficjalnych przekazów piłkarskiej Wisły nie stać dziś na płacenie takich pieniędzy. Woli wydawać na utrzymanie lepszych (czyli zazwyczaj droższych) piłkarzy, co przekłada się na lepsze wyniki. A lepsze wyniki to splendor dla miasta, większe zainteresowanie rozgrywkami i szansa na zapełnienie nowego stadionu. Główny atut Wisły to fakt, że na stałe przy Reymonta nikt inny grać nie będzie. Są też jednak inne argumenty. Trzeba bowiem przyznać, że gdy dekadę temu zaczęto poważnie mówić o gruntownej przebudowie stadionu, klub realnie oceniał swoje potrzeby na obiekt o blisko jedną trzecią mniejszy (i tańszy). Tego się zresztą trzymano, dopóki euforia wokół Euro 2012 nie spowodowała nagłej zmiany planów na bardziej ambitne. Ponadto ze względu na przebudowę stadionu niemal przez rok Wisła nie grała u siebie, przez co spadły jej dochody.

Klub oczekuje więc ze strony prezydenta Majchrowskiego ustępstw w postaci znaczącego obniżenia czynsz za dzierżawę stadionu. Zarazem jednak jak dotychczas sam nie formułuje czytelnej wizji kompromisu.

- Spotkania z przedstawicielami klubu nie przybliżają nas do rozwiązania zarządzania stadionem. Nie dotyczą one co prawda wyłącznie tego tematu, ale nie udało się na nich wypracować nawet punktu wyjścia. Nie wiemy, czy szukać operatora na zewnątrz, czy zgodzi się być nim Wisła - narzeka Joanna Niedziałkowska, dyrektor Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu.

Jeśli tak dalej pójdzie, to czekając, aż druga strona sama zmięknie, Wisła może się... nie doczekać! Stanowisko Majchrowskiego zaczyna się bowiem usztywniać. Teraz miasto organizuje przy Reymonta międzynarodowy mecz polskiej kadry z Australią tylko we współpracy z Polskim Związkiem Piłki Nożnej. Wisła zaś, jeśli chce tam grać, będzie musiała podpisywać umowy na użyczenie stadionu na każdy mecz z osobna. W ten sposób magistrat chce pokazać klubowi, że choć pół miliarda wydano z myślą o nim, prezydent nie zgodzi się na zrzucenie całej odpowiedzialności za utrzymanie stadionu na gminę. I zapewne bardziej serio zacznie rozważać wariant z innym niż Wisła operatorem obiektu.

Dobrym punktem odniesienia może stać się tu Poznań. Jeszcze w tym miesiącu nastąpi tam oficjalne otwarcie 40-tysięcznego stadionu, którym zarządza spółka komunalna - ta sama, która zarządzała starym. Władze Poznania wiedzą już jednak, że to za duże wyzwanie dla tego podmiotu, i szukają zewnętrznego operatora. Co ciekawe, szukają go razem z Lechem, by stawiane przez kontrahentów warunki były do spełnienia także dla klubu, głównego użytkownika stadionu. Inna sprawa, że ową współpracę poprzedziły trwające niemal półtora roku negocjacje. W Krakowie rozmowy też trwają od dłuższego czasu, ale przy zmieniających się władzach klubu wciąż znajdują się one w fazie początkowej...

Jak to się wszystko skończy? Czy może się zdarzyć, jak przebąkuje się tu i ówdzie, że z widowni przy Reymonta zniknie ułożona z kolorowych krzeseł nazwa klubu i emblemat z białą gwiazdą, a prywatny operator będzie dyktował Wiśle wysokie stawki za wynajem?

Miejmy nadzieję, że nie! Bo nie ulega wątpliwości, że zarówno dla Wisły, jak i dla krakowskich miłośników piłki nożnej najlepszym rozwiązaniem będzie umowa, w której klub weźmie na siebie zarządzanie stadionem, w zamian zaś otrzyma dofinansowanie w formie ustalonej obniżki czynszu lub bezpośredniej dotacji. I oby stało się to jak najprędzej. Bo choć do największego krakowskiego obiektu sportowego jest mnóstwo zastrzeżeń, przecież jego oddanie do użytku będzie krokiem milowym dla rozwoju piłki w naszym mieście.

Po co czekać na wybory? Nie lepiej zrobić ściepę na szakala?
Odpowiedz cytując