|
Nie spodziewałem się, że nadejdą takie czasy, że odejście Diaza będę rozpatrywał w kategorii osłabienia Wisły. Po latach ładnie, tudzież do takiej aspirującej, grającej Wisły, nadeszły te gorsze, chude - a Diaz był jedynie ich zapowiedzią. Nigdy nie lubiłem patrzeć na grę Juniora - grał brzydko, chaotycznie, często się przewracał. Ale na tle naszych pozostałych kalek wyróżniał się brzydotą efektywną, chaosem nie zagrażającym naszej bramce i łapał rywali na faule, po których albo kontrowaliśmy, albo łapaliśmy kilka głębszych oddechów. Juniorowi życzę powodzenia w nowej drużynie, a nam, kibicom, cierpliwości. Nie ma dramatu, nie spadamy do drugiej ligi, a dobre lata jeszcze nadejdą.
Nie ma żadnych podstaw, by uważać, że następca Diaza, uzupełnienie za Cikosa i ewentualny kandydat na miejsce Clebera są już zakontraktowani. Dotychczas klub konsekwentnie, ale bez głębszej myśli, niszczył jedyną formację, która stanowiła o sile tej drużyny. Jeśli się coś przebudowuje, to znaczy, że na solidnych fundamentach i szkielecie konstrukcji, tworzy się nowe i lepsze. Jeśli zaś burzy się podstawy, podmieniając fundamenty niepewnym materiałem, a nadbudowę wymienia na coś jeszcze gorszego, to nic się nie przebudowuje, tylko zwyczajnie niszczy.
To tyle, pozdrawiam optymistów i tych dwóch forumowiczów, którzy od czerwca głosili tu propagandę sukcesu.
|