Rob_Zombie napisał(a):

Niedzielan jednak dostał po kontuzji nie jedną i nie dwie szanse. W pucharach polski/ekstraklasy po 90 minut, w lidze różnie, głównie wchodził w drugiej połowie, ale były też mecze że grał od pierwszej minuty. I grał straszną padlinę. Jak już miał sytuacje to je koncertowo marnował, Zieńczuk z sezonu 06/07 to przy nim pikuś. W sumie w drugim swoim sezonie w Wiśle zagrał w 30 meczach, z czego 11 od pierwszej minuty. Goli lub dobrej gry nie stwierdzono.
Równie dobrze Ćwielong może nagle zacząć strzelać hurtowo gole i grać piłkę z innej planety niż to pokazywał u nas, ale nie zmienia to faktu że gdy miał swoją szansę w Wiśle to grał padlinę i pozbyto się go słusznie. Tak jak Niedzielana.
|
Rob patrzysz na to ze zbyt wąskiej perspektywy. Pisałem o tym już kiedyś, powtórzę jeszcze raz i teraz. Nie sztuka jest wypuszczać piłkarza na mecze ME czy w PP raz na pięć spotkań, kiedy nie jest zgrany z drużyną, a wpuszcza się go właśnie po to, aby pokazał, że nic nie umie. Choć, akurat o ile dobrze pamiętam, w ME zdarzało mu się mieć moment, gdy trafiał.
Fatalnym strzałem Skorży było to, że uaprł się na wielkiego napastnika i zamiast dać Niedzielanowi zagrać kilka meczów z rzędu, żeby ten wrócił do formy, postawił na Beto. Podkreślam, pisałem o tym już wtedy. Podobnie z Niedzielanem było w Ruchu. On wcale nie zachwycał na początku, były te same pytania, czy to nie jest zmarnowany transfer. Ale wystarczyło te kilka meczów, aby odbudował formę i stał się filarem tej drużyny, a przy nim rozwinął się młody Sobiech.
U nas tego kredytu zaufania u Skorży nie dostał, w przeciwieństwie do Brożka, który po np. kontuzji zagrał jedno dobre spotkanie, a później miał miejsce w składzie, choć grał taki piach, że pękały oczy. Do piłkarzy i ich potencjału trzeba umieć dotrzeć. Uwierz mi, że gdyby Brożka po kontuzji dawać w ME i na 45 minut czy nawet 90 w PP - to efekt byłby taki sam. W efekcie, można by mówić, że Niedzielana pozbyto się słusznie, gdyby ten nie pakował teraz gola za golem (już w drugiej drużynie z rzędu) i gdyby Wisła miała w jego miejsce sprowadzonego dobrego napastnika, który przynajmniej zapobiegłby estońskiej klęsce. Niedzielana pozbyto się niesłusznie, gdyż zaufano nosowi Skorży, który teraz pokazuje jaki wielki z niego fachura.