Ja wierzę mimo wszystko pijakowi Mijajlowiczowi bardziej, niż innym naszym piłkarzom. Wisła straciła kilka lat po usunięciu Petrescu i odstąpieniu od profesjonalizmu klubu, gdyż mistrz, mistrzowi nierówny. Przekonać nas o tym powinny już do końca, Levadia i Karabach, po których nasze mistrzostwa Skorży, okazały się przedsionkiem do regresu a nie rozwoju. Cupiał ma tutaj swoją cegiełkę, przykładając rękę do tej degrengolady jakości gry Wisły. Szczerze ? Po Levadii i Karabachu, zostawiłbym tylko tych piłkarzy, którzy ze łzami w oczach przeprosiliby za te kompromitacje. A tych piłkarzy, którzy obecnie, będą kontestować chęć przekształcenia drużyny Wisły w profesjonalną i zdolną wygrać nie tylko mistrzostwo, ale i awans do grup pucharowych, bez względu na mniejsze czy większe uwagi pod kątem pracy naszego holenderskiego duetu, z bólem serca, wysłałbym do nikąd. Nawet samokrytyczne słowa Żurawia są tutaj niewystarczające, jeśli pamiętając o Tibilisi, przestrzelił karnego i w meczach ligowych, nie szafuje nazbyt determinacją osobistą. Pamiętam żart z wręczeniem rajtuz na dzień kobiet piłkarzom i bez ogródek, doradziłbym Basałajowi, na wszelki wypadek, zamówić u wspólpracującego " Adidasa", przepiękne spódniczki zamiast spodenek i wręczyć je zawodnikom, po ewentualnym, kolejnym blamażu z Pasami. O Legii i Amice nie wspominając. Oczywiscie w formie prezentu pożegnalnego.
To już nie chodzi o brak wstydu piłkarzy, czy demonstrację klubu, ale jeśli piłkarze, potraktują obecne zmiany w Wiśle, jako coś przeciwko nim osobistego lub jako coś, co ich minimalizm zechciałby znowu ukrócić, to powiem, że są nic nie warci i im szybciej Cupiał zrobi z nimi porządek, tym lepiej dla Wisły. Bowiem trudniej mi uwierzyć w minimalizm i barak profesjonalizmu Holendrów, niż odwrotnie. Interesem Wisły zaś, jest gra w grupach pucharowych a nie kompromitacja za kompromitacją w tych pucharach. Dlatego, trzeba dać szansę Holendrom na ciężką i żmudną pracę w kierunku wydostania Wisły z minimalizmu ligowego i niemocy pucharowej. Nawet, jeśli piłkarze nie ze wszystkim będą się zgadzali, należy Holendrom zaufać i im wybaczać minimalne błędy czy nadwrażliwości, robione przecież w dobrej wierze, bo w interesie klubu a pośrednio wszystkich w klubie. Liczę, że piłkarze zechcą prawidłowo zrozumieć interes klubu i swój własny. Znajomi ziomkowie naszego duetu, przeszli już parę testów w Rosji i nie tylko i wiedzą, jakimi sposobami, należy wyprowadzać na prostą, kluby, takie jak Wisła. Potem, już nigdy nie wolno z tej drogi zejść. Tutaj uśmiech w stronę naszego szefa, gdyż za darmo, gra się na darmo i nawet cudotwórcy, nic nie pomogą.
