Zbyychu napisał(a):

. Swoją drogą, w krajach, gdzie większość ludzi zna angielski dużo lepiej niż w Polsce (Japonia, kraje skandynawskie) tłumacz na język narodowy jest standardem, bo to jest język narodowy jednak. Niedociągnięcie organizacyjne z tym brakiem tłumacza - co zrobić. Trzeba unikać na przyszłość
|
I o to mi własnie chodzi. Standard profesjonalizmu, nieosiągalny dla żadnego naszego klubu. Prawda, że nie bolało napisać? (polecam zwłaszcza użytkownikow arbuz)
martin6 napisał(a):
Sugerujesz, że brak symultanicznego tłumaczenia z konferencji trenera Wisły przyczynia się do przyspieszenia upadku polskiej piłki?
|
Wiem, że to głupio zabrzmi, ale... tak. Bo to świadczy o prowizorce (komuś nie chciało się zatrudnić tłumacza, bo oszczędzi tysiaka albo nawet nie pomyślał, że takie udogodnienie dla prasy jest czymś fajnym, podnoszącym standard funkcjonowania klubu). A u nas to rządzi we wszystkim. I na boisku i w gabinecie prezesa i w zarządzie ligi. Wszędzie.