|
Z tego co się uczyłem na studiach, to NIK gówno może. On może skontrolować, ale nie nadzorować. A to jest niesłychanie duża różnica. Podobno prezesi firm nic nie robią sobie z tych kontroli NIKu. Wystawią oni jakiś raport ze wskazaniami gdzie są uchybienia i tyle. Papier może iść szczebel wyżej tzn do przełozonych tego prezesa- i teraz wszystko zależy na jakich zasadach prezes żyje z 'wyższym szczeblem'- jak są dobrymi kolegami to cała sprawa rozejdzie się po kościach.
Jak ktoś oglądał 'Ranczo- Wilkowyje'(wersję filmową, nie serialową) to wójt bał się kontroli ze strony RIO(Regionalna Izba Obrachunkowa) i sam mówił, że wolałby wizytę NIKu. To tylko film, ale jest on w sumie oparty o rzeczywiste życie.
|