|
zaraz się rzuci na mnie horda domorosłych taktyków ale ja uważam, że powinniśmy grać 4-4-2 BO NA 4-3-3 PO PROSTU NIE MAMY ZAWODNIKÓW! Taktyka 4-3-3 jest bardzo elastyczna bo w ofensywie jest 4 wysuniętych zawodników, za to gdy trzeba cofnąć się do obrony taktyka płynnie może przejść w 4-5-1. Tylko trzeba spełniać pewne warunki FIZYCZNE: boczni obrońcy muszą zasuwać od linii do linii (robić za bocznych pomocników w ofensywie, jednocześnie nadążać z powrotami do obrony), skrzydłowi to samo (wspomaganie w defensywie a jednocześnie błyskawiczne wyjścia do przodu na kontry - to do nich powinny być grane akcje), a środkowi pomocnicy (2 defensywnych i jeden playmaker) płynnie przesuwać się za akcją uzupełniając się nawzajem i przekazując piłki ze skrzydła do skrzydła. Przy obecnym przygotowaniu fizycznym granie 4-3-3 to jak namalować 2 paski na maluchu i się cieszyć, że jeździmy sportowym wozem. Kasper też próbował tego ustawienia i co było? Ekipa podzieliła się na atakujacych: 2 skrzydłowych, napastnik i playmaker i defensywnych: cała reszta - a pomiędzy nimi była wielka DZIURA. Jak byliśmy w opałach to skrzydłowi wracali - ale nie dawali rady wyjść żeby wspomóc kontry - osamotnieni napastnicy tracili piłkę. Kiedy rozgrywaliśmy akcje ofensywne - boczni obrońcy podchodzili do przodu, ale nie dawali rady wrócić żeby wspomóc w bronieniu się przed szybką kontrą przeciwników (czyt. długą piłą w przód) - środkowi obrońcy osamotnieni mieli problemy.
Wystarczy włączyć ligę hiszpańską czy angielską żeby porównać jak to funkcjonuje u nich, a jak u nas. Dopóki nie poprawimy przygotowania fizycznego gra 4-3-3 to dla nas samobójstwo
|