http://www.sport.pl/pilka/1,70998,82...ow_swiata.html
"W Krakowie nowy trener chce się wybić. Liczy na swoje umiejętności przekonywania (napisał nawet książkę o mentalności zawodników) oraz wprowadzenie innowacji. Już dziś zapowiada, że Wisłę grającą w ustawieniach 4-4-2 lub 4-5-1 będzie chciał ustawić na 4-3-3, co przyniosło Holandii wicemistrzostwo świata."
Mam nadzieję, że Maaskant wypowiadając te słowa orientował się jakimi zawodnikami dysponuje i widzi już teraz, chociaż mniej więcej, kto i na jakiej pozycji mógłby grać w takim systemie.
Podstawowa zasada jest taka, że to do piłkarzy dopasowuje się taktykę, a nie na odwrót.
Większość naszych piłkarzy do tej pory grała kilka lat w systemie 4-4-2 i nie wiem, czy tak bezboleśnie przyjdzie im dopasowanie się w kilka dni do nowego systemu gry. Dlatego też nie oczekiwałbym zbyt szybko jakiś konkretnych owoców tej pracy. Nauczenie się nowej taktyki to nie są przecież 2 dni treningów. A Bytom musimy wypunktować, bo z takimi drużynami u siebie trzeba zdobywać komplet punktów.
Potem jest przerwa na reprezentację i przynajmniej z Polaków nikt od nas nie wyjeżdża, Nie wiem jak z resztą piłkarzy, ale najkorzystniejsza dla nas byłaby mała liczba powołań żeby nowy trener miał czas popracować z zawodnikami.
Ja na miejscu Maaskanta z Bytomiem zagrałbym jeszcze 4-4-2, bo ledwie 4 dni treningów to zdecydowanie za mało na wprowadzenie nowej taktyki.
Na samym wejściu Maaskant spodobał się piłkarzom, bo nie każe im się uczyć języka angielskiego (czym od lat bezskutecznie straszeni są w klubie), tylko sam zamierza wziąć korepetycje z polskiego.
Tego kompletnie nie rozumiem. Który piłkarz nie marzy o grze na zachodzie? Założę się, że 99,9% naszej kadry chciałoby wyjechać zagranicę. I co, będą się tam porozumiewać w języku migowym? Po angielsku dogadają się praktycznie wszędzie, więc dlaczego nie uczyć się go już tu, w Polsce?