|
Im dłużej myślę o występach Diaza na boku obrony tym trudniej mi uwierzyć, że ktoś może pozytywnie oceniać jego grę na tej pozycji. Przy naszej taktyce i wysokiej grze defensywy Junior daje się naprawdę łatwo ogrywać. Na dobrą sprawę skrzydłowy rywali musi tylko wypuścić piłkę do przodu na wolne pole i obiec Diaza. Nic więcej nie potrzeba by ograć niezwrotnego Juniora. Kostarykanin potrafi wykorzystać swoje długie nogi i czubkami palców wybić piłkę, ale przy każdym takim pojedynku jeden na jeden śmierdzi golem. Tak jak Cikos na drugiej stronie boiska, Diaz skutecznie radzi sobie przede wszystkim z podnoszeniem mi ciśnienia krwi. Naprawdę już zapomnieliście o spotkaniu z Lechem, z wiosny zeszłego roku? Tamte faule i kartki to nie był przypadek, jednodniowa obniżka formy, tylko konsekwencja bezradności.
Natomiast w środku pola, w tłoku, gdzie nikt nie ma miejsca by się rozpędzić, Junior jest znacznie groźniejszy. Nie dość, że facet nigdy nie odpuszcza i jest w stanie wsadzić głowę tam, gdzie inni bali by się włożyć nogę, to dodatkowo jest niezniszczalny i wstaje o własnych siłach nawet po bardzo ostrych starciach z rywalami. Oczywiście, nie ma co oczekiwać po nim kreatywności i rozpoczynania ataków, ale w zatrzymywaniu przeciwników daleko od naszej bramki Diaz jest naprawdę bardzo dobry.
Ostatnio edytowane przez jova : 24.08.2010 o godz. 02:40.
|