Cóż... przeczytajcie i oceńcie - sam jestem ciekawy co o tym sądzicie.
Moje uwagi:
1) Obcokrajowcy
W Wiśle od pewnego czasu się źle dzieje. Pierwszym obcokrajowcem który nie był w stanie się w Wiśle odnaleźć w ostatnich czasach był Jirsak. Potem kolejno Singlar, Diaz, Kirm, a teraz Rios, Paljic, Cikos i Bunoza.
Co to za efekt? Efekt stada - niestety. W Wiśle utworzyła się grupa tzw starej gwardii wraz z pierwszymi zakupiami pana Cupiała. Potem trzon ekipy przejęli Kosowski, Żurawski, Gorawski, Glowacki itd. Jedni relaksowali się w Epsilonach inni w domu, ale mieli razem świetne kontakty jako zespół. Potem każdy kto przyszedł traktowany był jak intruz. Począwszy na Ichenacho , przez Cantor na Uche skończywszy. Jedni odpadali lub nie mieli motywacji (Ichenacho / Uche) inni z roku na rok zagryźli zęby i zaasymilowali się siła z drużyną (Cantoro). Ogrywana przy takich warunkach młodzież (Brozkowie, Małecki, Boguski) zaczęła z czasem wchodzić na miejsce ustępujących. Niestety wzorce pozostały - grupa zamykała się co raz bardziej pielęgnując stare ksenofobiczne wzorce.
W Wiśle nigdy nie było czegoś takiego jak pomoc nowemu. Nowi zawsze mieli przerypane bo albo się zaaklimatyzowali albo nie i forma spadał = czego IDEALNYM wręcz przykładem jest Tomek Jirsak i Andraz Kirm. Niestety komuś tutaj wyraźnie brakuje ambicji żeby stworzyć kolektyw bo i po co? Dlatego właśnie Żuraw tak zareagował po meczu z Ruchem. Wcześniej było: Wygrywamy razem to przegrywamy razem. Teraz przyszedł do Wisły i okazuje się że Wygrywamy dzięki mnie (ego niektórych), przegrywamy przez ciebie... Niestety jest to pokłosie ekipy Kosy i Żurawia i tego że jak wypadała jakaś gwiazda z elity to dla piłkarzy elita nie była uzupełniania tylko uszczuplana, a nowi zawodnicy byli tylko ozdobami na choince, które po świętach i tak się zdejmie.
Dlatego teraz uważam żę napierd* na Cikosa i Bunozę to jest bezsens. Może zajmicie się motywowaniem ówczesnej Elity, rozmowami z Sobolem (kapitenem) by to zmienić. Jedyna rzecz którą Skorza robił dobrze w przedsezonówkach to to że brał i integrował ekipe na kartingu itd (i tak za rzadko). Dla przykładu sam Cikos powiedział ze w Krakowie nie ma drużyny, a gość haruje i zapierdziela w meczu wiecej niz 80% naszych gwiazdeczek. Do Wisły nie zawsze przychodzi się gwiazdorzyć ale też pobierać naukę jak Cikos i Bunoza. Szkoda tylko że nie ma nauczyciel - bo po co - "pensja jest to co mnie więcej interesuje, neich sobie radzi".
Ktoś teraz powie - Przecież Diaz ma dobry kontakt. Ta... z kim ? Z Cleberem

a teraz z Riosem. Kirm od razu zaczął lepiej grać jak się Palijc pojawił. To widać nawet kto z kim biega na treningach. Niby wszystko na codzień wygląda dobrze ale ogólnie tam nie ma jakichś przyjaźni, tego by iść jeden za wszystkich wszyscy za jednego. Szkoda.
2) Jak Łobodziński grał u miedziowych to chyba każdy z nas by go z taką formą tutaj błogosławił. Jak widać metoda 1) tak samo dotyczy też polaków. Czy nic Wam nie dały do zrozumienia sytuacje w których Brożek klnie do Skorzy, Małecki do wszystkich Pyskuje... Kirm ma forme tylko w reprezentacji, Jirsak nigdy się nie spłacił tak jak Łobo, Singlar nieszczęśliwie ciągle kontuzjowany?
Mentalność ma tu duże znaczenie. I tutaj trzeba zrugać Kulawika mistrza odbudowy mentalnej i psychologii piłkarskiej za zachowanie po meczu z Ruchem. Jeżeli przez kogoś przegraliśmy to przez Kulawika bo nie potrafił ustawić drużyny i jej zmotywować by zabetonował bramkę Pawełkowi na mecz z Ruchem jak to zrobili po czerwieni dla Cikosza na Widzewie.
Wydaje mi się że taką samą wizje mają panowie Basałaj i Valckx... stąd Maaskant. Widać po nim że potrafi się dobrze zrozumieć z otoczeniem w bardzo kulturalny spób z uśmiechem na twarzy. Tego brakowało Skorzy - gwiazdorstwa. Jemu każdy w ekipie mógł podksoczyć bo on był tylko 'Panem od taktyki'...
Mam wielką nadzieję że to się zmieni bo Wisła ma od lat największy potencjał nie tylko w Polsce ale i w Europie centralno wschodniej (Estonia/Łotwa/Białoruś/ Słowacja/Czecy/Austria/Węgry). Dobrze że ktoś się tym wreszcie zajmie. Oby w należyty sposób.