ŁDB napisał(a):

|
Niestety to, że obecnie zarabiam 1000 miesięcznie a wydaję 1200, tymczasem w przyszłym roku będę zarabiał 2000 i wydawał 2200 wcale nie oznacza, że mój dług maleje. Wręcz przeciwnie.
|
Różnica jest zasadnicza...
W pierwszym przypadku Twój dług wynosi 20% Twoich zarobków, a w drugim już tylko 10%, co oznacza, że masz dużo większe możliwości spłaty zadłużenia. I właśnie możliwość spłaty jest głównym kryterium, które decyduje chociażby o oprocentowaniu naszych papierów dłużnych, czy o atrakcyjności polskiej gospodarki w oczach zagranicznych inwestorów. Dlatego też podawanie długu państwa w kategoriach bezwzględnych mija się z celem.
Buziek_LG napisał(a):

Na poczatek polecam sprawdzić co ten rząd, który tak nam tutaj wyróżniasz zrobił z podatkiem VAT...
Myślę, że po wygranych przez Platformę wyborach parlamentarnych u nas dojdzie do podobnej sytuacji. Niepopularne reformy najlepiej robić zaraz po wyborach. Szczególnie w kraju, w którym panuje nastawienie, że wszystko nam się należy, a podatki powinny być jak najniższe. Przy całym szacunku dla naszego narodu, ale zrozumienie dla reform mniej lub bardziej wolnorynkowych (a w każdym razie ograniczających przywileje socjalne) napewno jest u nas na dużo niższym poziomie niż na Wyspach, gdzie ten wolny rynek rządzi od wielu wielu lat...
Wyborcza logika nakazuje, żeby reformować stopniowo. Zrobić pierwszy krok na jesieni, a potem wiele kolejnych już po wyborach. Inaczej znów plan reform zostanie przerwany po środku przez przegrane wybory... Póki co można np., jak proponuje Boni, obniżyć abstrakcyjnie wysoki zasiłek pogrzebowy, można i należy wprowadzić regułę wydatkową, byłbym także za tym aby rozpocząć niwelowanie wydatków sztywnych np. na armię.
Swoją drogą to w artykule w RP porównują Camerona to M.Thatcher i to samo z rządem polskim robi w ostatniej Polityce minister Rostowski w swoim autorskim artykule. To takie spostrzeżenie dodatkowe z jednoczesnym odesłaniem do owego artykułu.