|
Niepokoi mnie ilość zagranicznych zawodników w składzie Wisły. Dzisiaj na boisku nie mieliśmy w defensywie żadnego Polaka. Bronił Serb, w obronie od prawej: Słowak, Brazylijczyk, Rumun, Kostarykańczyk. Ogólnie na boisko wyszło 8 obcokrajowców, z czego wcześniej w klubie byli jedynie Jirsak, Clebi i Diaz. Do tego dodajmy rezerwowych: Chaveza, Kirma, kontuzjowanego Singlara. Ogólnie w 22-osobwej kadrze mamy dokładnie 50% stranierich.
To dobrze, że do klubu przyszli nowi zawodnicy, ale trzeba pamiętać o jednym: taka ilość sprowadzona naraz nie gwarantuje od razu dobrej jakości na boisku. Nawet jeżeli klasa sportowa nowych będzie zadowalająca, to trzeba wziąć poprawkę na:
- zamieszanie wokół stanowiska trenera i dyrektora sportowego
- rozstrzał językowy w szatni
- nieporozumienia w mocno skonsolidowanej do tej pory grupie zawodników Wisły
- trudności aklimatyzacyjne
Teraz, gdy doczekaliśmy się holenderskiego duetu sterników pionu sportowego, w.w sprawy powinny się wyprostować. Przed piłkarzami zostaną wytyczone określone cele i grupa będzie musiała współpracować, lepiej się poznać. Poza tym, znikną oznaki dziadostwa i minimalizmu, bo rywalizacja o miejsce w składzie powinna być większa niż w ostatnich sezonach.
Na koniec wnioski, po 4 meczach pucharowych oraz 3 spotkaniach w lidze: oby Maaskant porządnie jebnął tym towarzystwem. Dorośli ludzie, profesjonaliści, powinni wziąć się w garść i razem dążyć do przywrócenia Wiśle tronu w naprawdę niewymagającej lidze polskiej. Czas od tej pory działa na naszą korzyść. Na pierwsze wnioski czas w zimie, a na gruntowną analizę dopiero po zakończeniu sezonu 2010/2011.
PS. tak czy inaczej cały czerwiec, lipiec i sierpień - zmarnowane przez dziadka Henia, który myślał chyba, że będzie mu tak łatwo jak kilka lat temu, gdy miał w składzie samograjków...!
Da mihi castitatem et continentiam,
sed noli modo!
|