mr_kwolf napisał(a):

Ciekawe co powie dzisiaj wolfy i Markus o Bunozie, bo dzisiaj udowadnia że mając lepszego obrońce przy sobie niż Kowalski to spokojnie daję rade i nawet główki potrafi wygrywać. Ponadto jakoś nie widać jego drewniactwa o którym tutaj się tyle naczytałem.
PS. Pewnie się dzisiaj będą wyżywać na Cikosie więc pewnie o Bunozie nawet nie wspomną ani słowem.
|
Mówisz - masz. Bunoza popełnił dzisiaj kilka błędów w obronie, kilka razy dobrze wyprowadził piłkę. Generalnie - dobrze, że zawsze ubezpieczał go Cleber. Przy mocniejszym lub bardziej zdeterminowanym przeciwniku zwyczajnie go nie widzę. Z ciekawostek - bardzo nieprzyjemny strzał z rzutu wolnego. Mielcarz mógł zrobić drugiego Cabaja w meczu...
Jovanić - nie miał zbyt wielu okazji do wykazania się, ale kiedy wreszcie się pojawiła - zawalił. Nie gra w polu bramkowym, przyspawany do linii. Nie wiem, czy Pawełek nie jest jednak bezpieczniejszą opcją...
Cikos - dopóki Wisła atakowała - był czołową postacią. Kiedy zostaliśmy w drugiej połowie zepchnięci do obrony, na wierzch wyszły wszystkie jego defensywne niedostatki. Te dwie żółte kartki nie wzięły się z niczego innego jak bezradności.
Wilk - naprawdę dobry mecz, musi jednak uważać, żeby zbyt ostro nie faulować. Zostawił mnóstwo zdrowia na boisku.
Rios - bardzo inteligentnie się ustawiał, był pod grą - zazwyczaj brakowało mu podań. Trochę głupich fauli, niemniej widzę w nim potencjał. Gość może być egzekutorem, po nieźle zamyka akcje. Musi tylko dostawać podania - i tu jest główna przesłanka, dlaczego może u nas się nie sprawdzić.
Pajlić - jedyne udane zagranie w meczu i bramka

Beznadziejne stałe fragmenty ( ale to akurat można napisać o każdym z naszych obecnych piłkarzy ), brak udanych podań otwierających drogę do bramki. Kompletny brak dryblingu - praktycznie każda próba zakończona stratą.
Żurawski - jedyne czym się wyróżnił, to opieprzeniem Jovanicia. Nie, żeby niesłusznie, ale to trochę za mało...
Małecki - wiadomo. Jedyny zawodnik w drużynie potrafiący wygrać jeden na jeden. Stałe fragmenty na poziomie Pajlicia - Wisła miała w pierwszej połowie zatrzęsienie rzutów rożnych i kompletnie nic z tego nie wynikało.
Diaz - patrz: Wilk. Większość pojedynków wygrywał, choć nikt się z nim nie cackał. Sam też dwukrotnie katapultował przeciwników w powietrze, szkoda że za każdym razem zapominał później się odsunąć.
Mecz na remis, na szczęście sprawiedliwość była po naszej stronie

Trzeba to zaznaczyć -
meczu nie wygraliśmy umiejętnościami, tylko walką. Czyli, na chwilę obecną zagraliśmy na maksimum tego, na co nas stać. Straszna kopanina, ale z happy endem.