|
Koszmarny mecz. Każdy z piłkarzy, włącznie ze Smolarkiem miał problem z piłkarskim abecadłem: przyjęciem piłki (zwyczajowo odskakiwała na metr), grą z klepy, celnym podaniem czy strzałem.
Akcje, w których wymieniono 4 celne podania lub więcej można było policzyć na palcach jednej ręki.
Piękna bramka Bartczaka ale to zupełny fuks. Bramka Sobiecha - efektem żenującej postawy Zagłębia ("defensywna szarańcza"). Bramka Smolarka - przypomina się gol Singlara w meczu z Amiką ("rozbiegnę się z piłką i zobaczy co z tego wyjdzie").
Owszem, Polonia była lepsza i wygrała zasłużenie. Ale ich gra nie powala na kolana. W ataku pozycyjnym są słabi, rozczarował mnie Mierzejewski. Bardziej efektywny był Bruno.
Żaden z kadrowiczów (obecnych, przeszłych i potencjalnych) nie zagrał wybitnego meczu.
PS. Wojciechowski się nie zmienia - w przerwie zrobił wjazd z Janasem do szatni. Bakero chyba poddenerwowany, z gwizdkiem sędziego pobiegł do tunelu do szatni.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|