|
Istotą demokracji jest debata i dialog między rządzącymi i opozycją. A dialog nie polega tylko na krytyce, ale także na przedstawieniu kontrpropozycji. To jest edukujące i uczciwe wobec wyborców. Nikt nie wymaga od opozycji, żeby była pierwsza i przed rządem proponowała reformę finansów publicznych.
Ale opozycja, która do powiedzenia ma tylko tyle, że "mieli nie podwyższać podatków a podwyższają", po prostu się kompromituje. W sytuacji kiedy mamy ogromny deficyt budżetowy (do którego na równi z kryzysem przyczyniły się w różnym stopniu wszystkie ugrupowania) i grożą nam daleko idące konsekwencje, krytykuje rząd, że sięga do kieszeni ludzi? A ona do czego by sięgnęła?
Zaciskając pasa, zawsze sięga się do kieszeni ludzi - bezpośrednio (VAT, PIT), albo pośrednio (opodatkowanie firm z konsekwencjami dla aktywności gospodarczej i bezrobocia, czy cięcia w wydatkach na usługi publiczne). Pytanie, czy robi się to w sposób wyważony, sprawiedliwy, sięga do tych kieszeni, co trzeba, czy wszyscy ponoszą proporcjonalnie koszty. Odpowiedzi na to pytanie ani PiS, ani SLD nie udzieliły.
Marek Borowski - tak pod rozwagę co niektórym...
|