felipe napisał(a):

No ale to oczywiste, że pensje trzeba zróżnicować, przecież 1q2 jasno to zasugerował... Żaden z obecnych kopaczy nie zasługuje na kontrakty rzędu 500 tys euro, ba - większość z nich zarabia nieadekwatnie do umiejętności
Garguła (mój "ulubieniec") ciągnie 300 tys, Łobo to samo. To pierwsze z brzegu przykłady strasznego marnotrawienia pieniędzy. Wypieprzyć obydwu bezproduktywnych kopaczy, a juz mamy piekny pieniądz na kontrakt dla dobrego PIŁKARZA. Nie stać nas by trzymać na ławie/trybunach gości ciagnących tak wielkie pieniądze.
Obecnie mamy 23 miernoty, które nie gwarantują nic. Wyrzucić z 8-9, a kasę zaoszczędzona na kontraktach przeznaczyć na 2-3 "kominy" dla piłkarzt wzmacniających pierwszą jedenastkę. Budżet kontraktowy ten sam, tylko rozdysponowany z głową. Da się, 600-700 tys euro to już solidny, nawet w skali europejskiej, pieniądz.
|
Zejdźmy na ziemie, gadkl o zmniejszeniu zarobków to fantasy bo nawet nie fantastyka naukowa. Wisła nie istnieje w próżni i w dużej mierze zależy od warunków zewnętrznych. Zarówno Garguła, jak i Łobo nie przyszliby za mniejsze pieniądze do naszego klubu, bo istnieją alternatywy zarówno w Polce, jak i za granicą. Renegocjacja kontraktów raczej nie wchodzi w grę, bo nikt dobrowolnie nie zrezygnuje ze swojej kasy, więc po co powracać ciągle do tego tematu.
Zarobki piłkarzy i tak będą musiały pójść w górę, bo przecież nie wystarczy mieć kasy na transfery, ale przede wszystkim trzeba mieć czym kusić solidnych piłkarzy.
Swoją drogą ciekaw jestem jakiego rzędu awans finansowy oznaczało przejście do Wisły w złotych latach Telefoniki (o ile więcej płaciliśmy od większości klubów w Polsce)? Bo dzisiaj przynajmniej kilka klubów oferuje zbliżone kontrakty i aspekt "kasowy" z roku na rok staje się coraz mniej istotny.